Wyzysk zwierząt w naszej bawialni i wygrana w Candy

20.4.15

Pamiętam, jak kilka lat temu weszłam przypadkiem na jakiegoś bloga o urządzaniu wnętrz, dodatkach do domu, szyciu, itp. Autorka chwaliła się wygraną w jakimś tajemniczym Candy, pokazywała zdobyte przedmioty. "Co za Candy, jakie Candy??" - zastanawiałam się wtedy. Później jeszcze kilka razy spotkałam się z tym pojęciem, aż wreszcie wydedukowałam sobie, co to takiego.
No, gdyby mi ktoś wtedy powiedział, że ja za parę lat też będę brała w tym udział, ba - co więcej będę sama planowała Candy na moim blogu, chyba bym wytrzeszczu dostała ze zdziwienia.
A tu proszę. Jedno z pierwszych giveaway, w jakich brałam udział, i od razu taka piękna wygrana! Magda i Wojtek z bloga Design or Breakfast zrobili mi naprawdę przemiłą niespodziankę, kiedy akurat umierałam sobie chora w domu - wylosowali mnie i obdarowali wymarzonym proporczykiem:

Proporczyk został ręcznie zrobiony w świeżo utworzonej przez Magdę Manufakturze Miło (mówiłam jej to już 2 razy, ale powtórzę: uwielbiam tę nazwę!) Strona internetowa Manufaktury jest jeszcze w budowie, ale na instagramowym profilu @designorbreakfast albo wpisując #manufakturamilo możecie podejrzeć, co się kroi. Jest tam już sporo niepowtarzalnego rękodzieła, które szuka nowych domów.
Mój proporczyk z rąk listonosza od razu trafił do bawialni chłopaków. Podejrzycie więc dziś kolejny - po czytelniczym kąciku - fragment tego pokoju. A konkretnie: gallery wall, czyli ekspozycję prac plastycznych. Ekspozycja póki co jest ubożutka, ale w miarę wzrostu zainteresowania chłopaków rysowaniem i malowaniem, powinna się rozrastać. A jak nie, to sama coś nabazgrzę lewą ręką i podpiszę "Janek". Nikt się nie kapnie.
Wracając do ekspozycji: Jutro pokażę Wam kilka świetnych sposobów na dziecięcą gallery wall (w tym jedno proste DIY). W naszej bawialni początkowo chciałam ślepo skopiować pomysł z Pinterest i użyć karnisza DIGNITET z IKEA (stalowa linka rozpięta między dwoma wspornikami + żabki). Jednak moje niezawodne Konto-w-Banku, z którym - jak wiecie - lubię sobie porozmawiać, podsunęło mi znacznie tańszy pomysł. I w moim odczuciu lepiej pasujący do tego wnętrza. 
Dwa haki wkręcone w ścianę + sznurek jutowy + drewniane spinacze kupione w necie (miniaturowe).
Wyglądało to tak:
Spoko, ale...
Jakiś czas temu kupiłam w Tigerze dwa ceramiczne wieszaki: kaczkę i nosorożca, w kolorystyce bawialni i z przeznaczeniem właśnie do niej. Leżały smętnie w pudełkach przez miesiąc, aż niedawno doznałam olśnienia! Wyciągnęłam je i przystąpiłam do eksperymentów na zwierzętach. Miały wisieć, więc wiszą, a przy okazji świadczą mi usługę trzymania sznurka i eksponowania rysunków. Taki wyzysk, ha!
Kaczka to w ogóle ma ciężko w życiu, bo jeszcze proporczyk trzyma:










No i gdzie by ten proporczyk...? Na regale, pod księżycem, czy zostawić na drobiu - jak myślicie?
Spodobał Ci się ten post? Dziel się nim i śledź Piąty Pokój, aby być na bieżąco!

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

You Might Also Like

18 komentarzy