Ile razy puka kurier? O polskich twórczyniach po raz kolejny

27.4.15

Podobno listonosz zawsze puka dwa razy. Brzmi dwuznacznie i nawet nie chcę o tym myśleć, bo mój listonosz - przepraszam, że to powiem - jest dość odpychający. 
Ile razy puka kurier tego nie wiem, wiem natomiast, ILU kurierów zapukało do mnie pewnego pięknego dnia w minionym tygodniu. Dwóch. A każdy z nich przyniósł jedno czarne cudeńko.

Ja bardzo często kompulsywnie kupuję różne rzeczy przez Internet i nieraz zdarza mi się, że doręczyciel mnie totalnie zaskakuje, przynosząc coś, o czym już kompletnie zapomniałam. Jeśli akurat w domu jest mój Mąż, moje zakłopotanie jest tym większe. Wygląda to zawsze tak samo: dzwoni domofon, Mąż pyta: "Czekamy na kogoś?". Odpowiadam, że nie, ale zaczynam się lekko pocić. "To może kurier? Zamawiałaś coś?". I co mam odpowiedzieć? Że nie wiem?? Mówię więc: "Taaak, już dawno kupiłam, takie te... No... Zobaczysz zaraz. To z poprzedniej wypłaty jeszcze opłaciłam, także luzik!".

W to piękne popołudnie było tak samo, tyle że na szczęście byłam w domu sama. Przyszła jakaś taka długa paczka, jakby... wypchany szczupak czy co? I druga, malutka, ale o tej nie zapomniałam nawet na chwilę. 
Wieszak Bucha do przedpokoju i mój nowy, piękny brelok POLYGON ze sklepu AnyThing w bardzo tymczasowym zawieszeniu prezentują się tak:











Wieszak jest bardzo starannie wykonany, pomalowany mocną, głęboką czernią i - wbrew swojej prostocie - jest w stanie utrzymać nawet spore ciężary (wiem, bo już wisi na swoim miejscu i dźwiga). 
Postanowiłam dowiedzieć się trochę więcej o tej młodej marce, więc odezwałam się do Magdy - studentki Projektowania Graficznego na Wydziale Sztuk Pięknych - która jest jej pomysłodawczynią i firmuje wszystkie produkty swoim nazwiskiem. Wiedziałam ze strony internetowej, że to ona tworzy projekty wieszaków, ale byłam ciekawa, gdzie i jak są one produkowane (miałam nadzieję, że w całości w Polsce!) Oto, jak Magda opisała ten projekt, w który zaangażowany jest jej partner i przyszli teściowie:

"Wszystko robimy sami, w Polsce. To taka rodzinna firma. (...) 
Tworzenie naszych produktów zaczynamy od projektu, który następnie (...) trafia na ploter plazmowy. Warto podkreślić, że posiadamy jedną z najwyższej jakości przecinarek plazmowych sprowadzonych specjalnie dla nas aż z Ameryki. Po wycięciu w specjalnie dobranej i wyszukanej stali następuje obróbka wstępna. Haki wyginamy na giętarce, którą zbudował mój teść. Gdy już mamy wieszaki w "surowym" stanie, zawozimy je do malowania proszkowego. Bardzo dbamy o każdy szczegół, a dzięki temu, że robimy to sami, możemy realizować zamówienia indywidualne. Już niedługo w naszej ofercie pojawią się kolejne projekty. 
Nasza firma to dowód na to, że można pięknie połączyć różne zainteresowania. A jeżeli ktoś myśli, że rodzinny interes to rzecz straszna, to na obronę dodam, że wszystko zależy od ludzi - mój Darek i jego rodzice są naprawdę wspaniali i bardzo pomagają."

A więc moje nadzieje nie były płonne - wieszaki Bucha to 100% polski design i polskie wykonanie. Z miłością. Żadna tam chińska taśma!
I do tego cena - ja za mój wieszak zapłaciłam 70zł. Za taki przedmiot to chyba nie są kokosy, hę? 


No i jest jeszcze brelok od Ani... Moja miłość od pierwszego wejrzenia! Są takie rzeczy, drobiazgi zupełne, które mi umilają życie. Ładny kubek, nowa forma do chleba, brelok. Nawet polubiłam szukanie kluczy w torebce, bo wiem, że po trudzie szukania i przewalania po omacku dziesiątek przedmiotów, moje palce w końcu trafią na to ciepłe drewno i będę znów mogła sobie pomacać jego krawędzie (fasetki! się wie!). A kiedy wyciągnę klucze, znów zobaczę piękną, ponadczasową czerń. I jak zwykle będę się musiała powstrzymywać, żeby się weń nie wgryźć.
No, oszalałam, i co? I dobrze mi z tym.

P.S. Nie, to nie był post sponsorowany. Po prostu nie mogę się z Wami nie dzielić takimi odkryciami. Jestem za tym, żeby wspierać polski design (zresztą, moda na to jest, nie?) i polskie rękodzieło, również dlatego, że sama się nim kiedyś parałam po godzinach. Bardzo fajnie podsumowała to Magda Bucha na swojej stronie:

Pamiętajcie, kupując „małe dzieła sztuki” otrzymujecie zimny metalowy przedmiot, lecz gdzieś tam w sercu pewnej artystki zapalacie płomyk przybliżający ją do realizacji marzeń.

Howgh.
Spodobał Ci się ten post? Dziel się nim i śledź Piąty Pokój, aby być na bieżąco!

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

You Might Also Like

33 komentarzy