Światełka w tunelu, czyli dwie dobre wiadomości dla zakochanych w Cotton Ball Lights

25.9.15

Wieczorny przenikliwy chłód i ilość brzozowych liści na moim tarasie nie mogą kłamać. Kalendarz nie może kłamać. Jest jesień. Czuję, jakbym stała na początku długiego, ciemnego tunelu, z którego nie mogę się wycofać - muszę przeć naprzód, niemal po omacku, poprzez błoto, poprzez śnieg, poprzez stwardniałe grudy ziemi.  I tak przez najbliższe pół roku.
Lato - choć intensywne i upalne - jak zwykle mignęło mi tylko przed oczami. Zachwyciło, pobudziło zmysły i uciekło, nim zdążyłam się nacieszyć - jak okrutny, nieczuły kochanek. A ja, jak co roku dałam się nabrać na te jego kwiaty, na delikatne pobudki słonecznymi promieniami, na owoce i smakołyki, które mi przynosiło. Raz nawet założyłam dla niego sukienkę! A i tak skończyło się to jak zawsze... 
Znikło.
Nie ma go.

Może kiedyś wyemigruję do Arizony i będę się cieszyć trzystoma słonecznymi dniami w roku, ale póki co jestem skazana na kapryśny klimat umiarkowany. I muszę sobie jakoś z tym radzić, a ten sezon będzie pierwszym w moim życiu, kiedy wezmę się w garść i zamiast płakać, będę się na siłę tą [cholerną] jesienią cieszyć! Postanowione.

Krok pierwszy: trochę się porozpieszczać i sprawić sobie jakąś przyjemność. Traf chciał, że dwa tygodnie temu, na moim pierwszym blogowym spotkaniu w SOHO Factory, nieco przypadkiem poznałam przemiłą Asię Zagańczyk: osobę stojącą za najpopularniejszą marką święcących kul w Polsce: Cotton Ball Lights. Uznałam to za znak! Znak niezawodny, że na nadchodzące ciemne wieczory koniecznie potrzebuję nowych świecących kul. Te, które mamy, bardzo lubimy i włączamy prawie codziennie, ale przestał mi się podobać ich kolor - dominujący w nich turkus dostał nakaz eksmisji i stopniowo znika z naszego salonu. Pomyślałam też, że lepszym miejscem dla tej świecącej ozdoby będzie sypialnia, w której śpi Duży. Nawet gdy obudzi się w środku nocy, w pokoju oblanym delikatną poświatą Cottonków będzie z pewnością czuł się bezpieczniej.

Kupiłam więc 10 kulek w odcieniach granatu, które zmiksowałam z tym, co już miałam: bielą, miętą i szarością. Teraz światełka idealnie wpasowują się w podniebno-lotniczy klimat dziecięcej sypialni. 
Zanim ułożyłam ostateczną wersję kolorystyczną, wypróbowałam rożne zestawienia: z czernią, bez czerni, z bielą, z miętą, itp., co widać na zdjęciach. 
Efekt mnie po prostu zachwyca. Zapuszczam żurawia do pokoju, kiedy tylko tamtędy przechodzę, a przez ostatnią dobę w ogóle ich nie wyłączałam. Po prostu nie mogę się napatrzeć. I tylko tak bardzo, bardzo żałuję, że zdjęcia nie oddają tego nastroju...

Wybór kolorów do salonu był ekstremalnie trudny. Marzyły mi się barwy ziemi, ale w chłodnej odsłonie. Trochę kusiły mnie dostępne w sklepie CBL gotowe zestawy, ale ostatecznie postanowiłam stworzyć coś swojego. Uwielbiam pracę z kolorami, dobieranie ich w pary, układanie, manipulowanie odcieniami, no po prostu nie mogłam sobie odmówić zabawy z kreatorem! Mieszałam, przebierałam, zdejmowałam wirtualne kule z wirtualnego sznura i znów dokładałam. Decyzja była trudna, ręka mi drżała, kiedy składałam zamówienie, ale udało się! Moje nowe lampki bardzo, ale to bardzo mi się podobają, choć są dość nietypowe - wiem, że tak ciemne zestawy to w Waszych domach rzadkość.
Zapomniałabym! Oprócz kul, w walce z ciemnymi, zimnymi wieczorami mam jeszcze jednego sprzymierzeńca - cudną lnianą kołderkę polskiej marki KUTIKAI, którą wygrałam w konkursie w Apetycznym Wnętrzu. Miała służyć dzieciom, ale im zakosiłam i sama się dogrzewam przed TV. Nie mogłam się powstrzymać, bo uwielbiam len!

Cóż... Wygląda na to, że jakoś przebrnę przez ten zimny, nieprzyjazny tunel, aż wreszcie - jak co roku - ujrzę na jego końcu promień marcowego słońca, zielone pączki na gałęziach, usłyszę ptasie trele i warkot motocykli pod blokiem. I znów będzie... dobrze.

A teraz, Kochani Czytelnicy, miłośnicy Cottonków, mam dla Was dwie świetne informacje!
Tych z Was, którzy wolą przed zakupem dokładnie obejrzeć i pomacać towar, zapewne ucieszy nowina, że Cotton Ball Lights  już niebawem otworzą sklep stacjonarny w sercu Warszawy! 
Druga wiadomość jest taka, że w najbliższy poniedziałek, 28. września, rusza w Piątym Pokoju konkurs, a wśród świetnych nagród znajdzie się m.in. sznur CBL z dziesięciu kul, który sami będziecie mogli skomponować.
Nieźle, hm?


Na zdjęciach, oprócz Cotton Ball Lights, wystąpili:

Lniana kołderka - Kutikai
Wazonik origami - wygrany w Candy u Kozy Domowej 
Gąsior - ze śmietnika, a na nim...
Zawieszka od Any-thing - wygrana w konkursie Home on the Hill
Koszyk druciany czarny - od Marty z Domku przy Lesie
Koszyk druciany złoty - H&M Home
Wazon - H&M Home 
Kinkiet na wysięgniku - Candellux
Plakat "Polska" - Love Poland Design
Plakat "Balon" - Lupio


Spodobał Ci się ten post? Dziel się nim i śledź Piąty Pokój, aby być na bieżąco!

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

You Might Also Like

23 komentarzy