12 faktów o mnie, o które nigdy byście nie spytali (bo Was nie interesują)

19.1.16

Wczoraj miałam urodziny i nawet przez chwilę rozważałam podzielenie się z Wami tym faktem, ale pochłonęły mnie wizyty lekarskie, robienie inhalacji Młodszemu i zagryzanie urodzinowego sushi urodzinowymi ptysiami. W mojej głowie, pewnie od tej zabójczej kulinarnej mieszanki, zrodził się pomysł na posta - 12 najbardziej krępujących faktów o mnie, jakie możecie sobie wyobrazić. Obym nigdy nie zyskała wielkiej sławy, bo zaprawdę powiadam Wam, Korwin-Piotrowska, Szulim i Super-Express będą mieć używanie, hoho!

Zaczynamy? To sru:

1. Jestem potwornym leniem. I bałaganiarą. Rozlaną wodę wycieram skarpetką (zaraz wyschnie...), a znalezione na podłodze kornflejki wpycham pod kanapę (to się odkurzy przy okazji...). Dywan czyszczę głownie w Photoshopie. 

2. Tego trochę się wstydzę, więc obiecajcie, że nie będziecie się śmiać. Najbardziej relaksuje mnie składanie do pary upranych skarpetek. Gram wtedy sama ze sobą w taką grę: wyrzucam je wszystkie na stos, biorę jedną skietę do ręki i bez zastanawiania się i zwłoki muszę znaleźć jej parę. Jeśli się choć na moment zawaham - przegrałam! (#tragediagrecka #chórlamentuje #krewkrewwszędziekrew)

3. Mój ulubiony gatunek filmowy? Wojenne! I Tarantino, bo lubię dużo krwi. Fajnie, jeśli na końcu ktoś zostaje żywy (najlepiej ten najprzystojniejszy), ale niekoniecznie.
A kiedy mój Mąż jest w delegacji... (no bardzo ciekawe, o czym właśnie pomyśleliście!) odpalam najgorsze, najstraszliwsze wyciskacze łez, jakie widziało Kino. Czułe słówka, Smażone zielone pomidory, Pamiętnik, Stalowe Magnolie, Co się wydarzyło w Madison County, Skrawki życia.
Tylko Króla Lwa nie tykam - zbyt hardkorowy.

4. Nienawidzę tego uczucia, kiedy bez zakupów wychodzę ze sklepu i muszę minąć ochroniarza. 

5. Kiedy urodziły się moje dzieci, zapomniałam, jak się gotuje - mój Mąż przestał wpuszczać mnie do kuchni, bo wiecznie coś przypalam, rozgotowuję, niedosalam. Od czasu do czasu udaję, że mi z tego powodu przykro, tak dla zasady.

6. Nie lubię herbaty i kawy. Piję, ale bardzo rzadko. Głównie po to, żeby wrzucić na Insta.

7. Jestem ekstremalnie wrażliwa, potrafię płakać z byle powodu. Płakałam już,  bo:

  • Pizza margherita ma mało dodatków i jest biedna i nikt jej nie wybiera.
  • Kocie żarcie marki Mruczuś* ma czerstwe opakowanie, więc zapewne nikt go nie kupuje, a Pan, który je produkuje, nie ma za co wykarmić rodziny.
  • Widziana z okien pociągu Polska w reklamie Jogobelli jest TAKA PIĘKNA!!! (#jeziorołez)
  • Babcia i dziadek z reklamy APAP-u jadą wreszcie w podróż i są TACY SZCZĘŚLIWI!!! (#morzełez)
  • ...
*nazwa zmieniona

8. Mam upośledzoną pamięć. Pamiętam numery PESEL wszystkich domowników (łącznie z kotem), numery kont, piny, sryny, itp. Podyktowany mi numer telefonu będę mogła odtworzyć z głowy jeszcze przez tydzień. 
Nie pamiętam swojego życia, ton przeczytanych książek, obejrzanych filmów, pierwszych ząbków, kroczków i stolców moich dzieci. Moje koleżanki lepiej pamiętają, co mówiłam i robiłam 15 lat temu niż ja. Postrzegam to jako rodzaj kalectwa - czegoś po prostu mi brakuje...

9. Mam jedno marzenie, takie raczej niespełnialne. Chciałabym kupić i odnowić stary dom. Nie byle jaki, musi być na wypasie - albo drewniana, zrębowa chałupa, albo dworek. Względnie przedwojenna willa. Każdy mieszczuch ma takie marzenie, wiadomka. W moim przypadku może jednak lepiej, żeby się nie spełniało (patrz punkt 1.)

10. Lubię grać w gry komputerowe. Są takie dni, kiedy chętnie cofnęłabym się w czasie, zapętliła na roku 2000 i grała w HOMM III, póki nie wypłynęłyby mi oczy.

11. Jestem quitterem. Rzadko doprowadzam coś do końca, od A do Z. Właściwie to... papa.

12. Patrz p. 11.

Aha, mam też wytłumaczenie mojej miłości do roślinnych tapet (pamiętacie te posty z cudownymi inspiracjami? TU i TU), meblościanek i dużych okularów:





Spodobał Ci się ten post? Dziel się nim i śledź Piąty Pokój, aby być na bieżąco!

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

You Might Also Like

64 komentarzy