Kosmiczna choinka - Tutorial DIY

15.12.16

Chociaż tyle narzekam na moje dzieci, to tak naprawdę nie mam jeszcze z nimi poważnych problemów. Problemy zaczną się - tak przypuszczam - mniej więcej wtedy, gdy nie będę już mogła uprać dziecięcych spodni bez uprzedniego przetrzepania kieszeni. I nawet nie z jakiejś potrzeby szpiegowania, ile ze zwyczajnej obawy, że kapsle, paragony z kebabowni i kawałki potłuczonych fifek uszkodzą mi pralkę.

Póki co wystarcza, że w kryzysowym momencie, kiedy mój mózg jest bliski implozji, nasypię jakieś słodkie płatki do miski, zdejmę z wysokiej półki karton pełen klocków albo odpalę TV. Bo tak, chociaż może nie powinnam się do tego przyznawać, pozwalam dzieciom oglądać telewizję. Ba, ja ich czasem do tego zachęcam, żeby mieć chwilę "spokoju" (tj. chwilę na zrobienie czegoś w domu bez potomków uczepionych mojej odzieży). Póki mój niespełna pięciolatek buduje z klocków małe arcydzieła, ładnie rysuje i liczy do stu pięćdziesięciu, póki dwuipółlatek już od ponad roku gada jak najęty i ma bogatszy zasób słów niż niejeden mężczyzna po pięćdziesiątce, póty pewnie będą oglądać - nie szkodzi im, jak widać.

Ostatnia szalona faza na kosmos, planety i wszystko, co z tym związane, to też zasługa małego ekranu. Z piosenek katowanych po kilkanaście razy dziennie chłopaki nauczyli się nazw planet po angielsku, od Merkurego do Neptuna, i robią zawody, kto wymieni je szybciej (i głośniej). Starając się w ten trend wpasować, kupiliśmy i studiowaliśmy wspólnie globus oraz mały, ruchomy model Układu Słonecznego. Wprawdzie i jedno, i drugie szybko połamali, ale wcześniej wykuli wszystkie planety - tym razem po polsku. Nic dziwnego, że - zainteresowani kosmosem, ciałami niebieskimi i tym, co dzieje się z wyplutą śliną (i innymi wydzielinami) w stanie nieważkości - polubili "Milesa z przyszłości". I tym bardziej nic dziwnego, że od razu się zgodziłam, kiedy kanał Disney Junior zwrócił się do mnie z propozycją stworzenia świątecznego DIY z Milesem. Od razu wiedziałam, co to będzie!

Przede wszystkim, ucieszyłam się, że okoliczności zmobilizowały mnie do wykonania jakiejkolwiek świątecznej dekoracji. Bo trzeba Wam wiedzieć, że w naszym mieszkaniu choinka gościła ostatnio... No właśnie - nawet nie pamiętam, kiedy. Ja w ostatnich latach nie przywiązywałam do tego wagi, mój Mąż tym bardziej. Nabieram natomiast poważnych podejrzeń, że te dzieci, które z nami mieszkają, są podmienione. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że od tygodnia widok lampek choinkowych, gwiazdek i innych bożonarodzeniowych motywów energetyzuje ich jak Zbigniew Nowak wodę? (Pamiętacie jeszcze "ręce, które leczą"?) Robią wtedy takie rozanielone miny i słodko pieją: Ozdoooby świąteczne, mamo, zobacz, ozdoooooooooby świąteeeeeeczne [serduszka w oczach]. Serio, nie widzę tu swoich genów. No, chyba że odrobinkę - zrozumiecie, jak zobaczycie nasz czub choinkowy.

Choinka jest w tym roku w całkowitym władaniu dzieci, bo kupiliśmy ją tylko i wyłącznie z myślą o nich. Dlatego ozdoby, które na niej zawisły, wykonaliśmy wspólnie i w zgodzie z ich aktualną pasją. No a poza tym nasze poprzednie, plastikowe bombki rozsypały nam się w rękach, trzeba więc było stworzyć coś nowego. I totalnie kosmicznego!



DO WYKONANIA KOSMICZNYCH OZDÓB CHOINKOWYCH POTRZEBNE BĘDĄ:

  • kaboszony szklane i drewniane - o tej samej średnicy
  • wydrukowane, przeskalowane w programie graficznym planety (ja dostałam materiały od Disneya - to planety, które pojawiają się w serialu "Miles z przyszłości"); średnica planety powinna być o ok. 3 mm mniejsza niż średnica kaboszonów
  • farby: czarna i biała; pędzel
  • klej Magic (z pierwszego lepszego sklepu papierniczego); pędzelek do kleju
  • szczoteczka do zębów
  • cienki sznurek lub płaska wstążka
  • nożyczki

1. Zbierz wszystkie potrzebne materiały. Oczywiście zamiast wydrukowanych planet możesz wybrać coś zupełnie innego: obrazki z gazety, dowolne wydruki, a nawet fragmenty serwetek - jak do decoupage.


2. Wypukłą stronę kaboszona drewnianego pomaluj czarną farbą.

3. Starą szczoteczkę do zębów zanurz w lekko rozcieńczonej białej farbie i spryskaj nią kaboszon, by uzyskać efekt rozgwieżdżonego nieba. Możesz też dodatkowo użyć innych kolorów: żółtego, pomarańczowego, błękitnego, itd.

4. Wytnij swój obrazek - jego średnica powinna być o 3-4 mm mniejsza niż średnica kaboszonów.

5. Posmaruj klejem "prawą" stronę obrazka.

6. Przyklej obrazek do płaskiej strony szklanego kaboszona. Dociśnij mocno, żeby pozbyć się wszystkich śladów powietrza. Pozostaw do wyschnięcia (proponuję kaloryfer).

7. Klej - początkowo biały - po wyschnięciu zrobi się przezroczysty i odsłoni obrazek.

8. Nałóż niewielką ilość kleju na "lewą" stronę połączonego z kaboszonem obrazka.

9. Przyłóż wstążkę i dobrze dociśnij. Teraz pokryj całą powierzchnię klejem.

10. Sklej oba kaboszony, mocno dociskając.



A oto, jak poradzili sobie z tym Duży i Mały (przy okazji jest dowód na to, że mają jakieś życie poza telewizorem):



I wreszcie: długo wyczekiwane nocne ubieranie choinki (nocne, czyli po 16:00). Na szczęście chłopakom bardzo się spodobało i nie mieli nic przeciwko zdejmowaniu i zakładaniu w kółko tych samych "bombek", przez dwie godziny, żeby tylko matka mogła zrobić cztery tysiące zdjęć i wybrać spośród nich pięć względnie ostrych. Widzę teraz, że musimy dorobić co najmniej kolejną dwudziestkę planet i popracować nad rozmieszczeniem lampek. Straszne z nas choinkowe leszcze, ale gdzieś koło 2024 r. powinniśmy się otrzaskać. Za kilka lat będziemy Królami Instagrama, zobaczycie.



P.S. Kochani, jeśli macie na koncie produkcję jakichś ciekawych (albo zupełnie beznadziejnych) ozdób świątecznych razem ze swoimi Pociechami, koniecznie weźcie udział w facebookowym konkursie Disneya!


[Post powstał we współpracy z kanałem Disney Junior]


Spodobał Ci się ten post? Dziel się nim i śledź Piąty Pokój, aby być na bieżąco!


Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

You Might Also Like

0 komentarzy