07.01.2018

Nasza łazienka #2 - Moodboard

O remoncie naszej łazienki udało mi się poinformować chyba całą północną półkulę Ziemi. Pisałam, obiecywałam, kusiłam i nęciłam. Przez długi czas najgorsze i najbardziej brudne sprawy były już za nami, ale do ostatecznego wykończenia pozostawało jeszcze sporo czasu i pracy. Trochę ze względu na robione na wymiar meble, trochę dlatego, że zamiast jedną, postanowiliśmy wyremontować obie łazienki na raz... ale jednak głównie dlatego, że miałam problem z wyborem wieszaczka.

Przyczyny naszej decyzji o remoncie opisałam szeroko tutaj. Kiedy zatem klamka zapadła, a nasze nerki całkiem nieźle sprzedały się na Allegro, pozostało zaprojektować nową łazienkę wedle naszych moich marzeń. Czułam się trochę jak bokser przed walką, którego wszyscy poklepują po plecach, powtarzając mobilizujące dasz radę! i skop mu tyłek! Niektórym wydaje się, że skoro mam bloga wnętrzarskiego, to z difoltu czyni mnie dekoratorką, projektantką, a nawet architektką. A łazienek to już w szczególności. Nic bardziej mylnego! Dlatego po długim wahaniu odważyłam się powiedzieć NIE, zdjęłam rękawice i ten satynowy szlafroczek z kapturem i rzuciłam w facebookowy eter prośbę o wsparcie.