30.06.2015

Szklane gąsiory - inspiracje

Pękaty brzuch, cienka szyja, lekko zabarwione szkło gdzieniegdzie naznaczone bąbelkami powietrza... Gąsiory używane niegdyś tylko do domowej produkcji alkoholu wytoczyły się z piwniczek i rozgościły we wnętrzach.


Ich zgrabne szyjki aż proszą się o pojedynczą gałązkę obsypaną pąkami kwiatów albo tropikalny liść na długiej łodydze. Ale nawet puste gąsiory są niezwykłą ozdobą, nadającą wnętrzu klimat retro. Trącą nieco kurzem i rzadko odwiedzanym strychem. Albo piwniczką, gdzie dziadek w tajemnicy przed babcią pędzi coś za regałem. Pięknie prezentują się na parapecie, gdzie łapią ciepłe promienie słońca, filtrują je przez swoje kolorowe szkło i puszczają zielonkawe zajączki na ściany i podłogę.

Widzieliście je już może? Przejrzyjcie wybrane przeze mnie inspiracje, zobaczcie, gdzie i za ile można kupić designerskie wersje balonów, a potem zajrzyjcie do wpisu, w którym pokazuję, jak samodzielnie zabarwić gąsior (i każde inne szklane naczynie).


[Zdjęcie: Mathias Nero]

[Zdjęcie: All Things Thrifty]

[Zdjęcie: All Things Thrifty]

[Zdjęcie: Couleur Locale]


[Zdjęcie: Angelina Catharina - Eunoia Studio]

[Zdjęcie: Camilla Hynynen - Lilla Kamomilla]

[Zdjęcie: Vibeke Svenningsen - Vibeke Design]





Od teraz gąsior nie powinien kojarzyć się Wam już tylko z weselnym naczyniem na bimber. Zapragnęliście własnego? Możecie sprawić sobie jedną dostępnych na rynku butli:

1 - Gie El 25 litrów 339 zł
2 - Hk Living 10 litrów 239 zł
3 - Gie El 25 litrów 339 zł
4 - Storebror 3 litry 9,95 Euro
5 - Hk Living 20 litrów 369 zł
6 - Storebror 3 litry 9,95 Euro
7 - Hk Living 10 litrów 239 zł


...lub zrobić własną za ok. 50 zł. Jesteście ciekawi, jak? Wpadnijcie na bloga jutro wieczorem - będę mieć dla Was banalnie proste DIY. Za naprawdę niewielkie pieniądze zrobimy sobie modny gadżet wart parę stówek - tak jak zrobiliśmy w przypadku koszyków drucianych (klik!).


[Zdjęcia zostały opublikowane za wiedzą i błogosławieństwem ich Autorów]


26.06.2015

Wyjdź z pokoju #5 - Arkadia i Nieborów

Hej Kochani! Dobrze, że jesteście, bo zabieram Was na małą wycieczkę. Spakowani? #notosru
Chcę Wam dziś polecić dwie atrakcje powiatu łowickiego, które zazwyczaj wymieniane są jednym tchem: Nieborów i Arkadię. Byłam tam 20 lat temu na wycieczce z klasą, a rok temu odświeżyłam sobie wspomnienia.
Uczyliście się w szkole o różnicach pomiędzy ogrodem francuskim (barokowym) a angielskim (romantycznym)? Wiecie: te pierwsze symetryczne, wystrzyżone i wyczesane z linijką w ręku, zaś te drugie dzikie i tajemnicze. Na wycieczce do Nieborowa i Arkadii możecie oba typy zobaczyć, przemierzyć i sfotografować.
Głównymi atrakcjami Nieborowa są barokowy ogród i pałac. Warto też zajrzeć do znajdującej się tuż za główną bramą Nieborowskiej Manufaktury Majoliki - i tak macie to w cenie biletu. Jest to jedyna działająca manufaktura majoliki w Polsce, gdzie wciąż - w oparciu o tradycyjne metody - wytwarza się ten rodzaj ceramiki.


23.06.2015

Ogarniamy Piąty Pokój! #1 - Biurko i spółka

Domyślam się, że jesteście zabiegani, a Wasze głowy zajmuje tysiąc myśli i spraw na godzinę. Dlatego pewnie nawet nie zastanawialiście się, dlaczego Piąty Pokój nazywa się akurat Piąty Pokój.
 
Otóż mówię i wyjaśniam, nadstawcie uszu: bo mam w mieszkaniu pięć pokoi! #Szokiniedowierzanie, prawda? Ale na tym historia się nie kończy, o nie. Piąty Pokój to ostatnie pomieszczenie w naszym mieszkaniu, którego nie tknęła jeszcze moja Remontująca Dłoń (wspierana przez Pomocne Ramię Męża). To pokój-wyzwanie, ale i pokój-obietnica. Byliśmy z naszymi szpachelkami już wszędzie i - chociaż tak naprawdę żadnego z pomieszczeń nie uważam za skończone - wszędzie da się żyć. Zrobiliśmy sypialnię z garderobą, bawialnię chłopaków i ich sypialnię, trąciliśmy salon. 

Liczycie ze mną? Cztery. Cztery Pokoje. 

Teraz czas na Piąty, a że akurat z nieba spadła mi nieoczekiwanie wypłata (takie uroki przechodzenia z macierzyńskiego na wychowawczy z zahaczeniem o wypoczynkowy), to wizja remontu jest wreszcie realna. Nawet nie wiecie, jak się cieszę! 

Panie i Panowie, będziemy robić gabinet, BĘDZIEMY ROBIĆ PIĄTY POKÓJ! 


Nazywam to pomieszczenie gabinetem, ale jego funkcje można mnożyć i mnożyć:
  • pokój komputerowy - dla Męża do pracy, dla mnie do ślepnięcia przed Bloggerem i Photoshopem. I może do grania, choć tę funkcję przejęła już prawie całkowicie konsola...
  • pokój krawiecki - marzę o rozstawionej 24/7 maszynie do szycia
  • pokój malarski - może Mąż mógłby tu wreszcie oddawać się w spokoju malowaniu Warhammerów?
  • pokój do puzzli - serio
  • pokój DIY - mając stanowisko z prawdziwego zdarzenia i porządeczek w materiałach z pewnością będę mogła robić więcej. I częściej. I fajniej.
  • pokój graciarnia - czy muszę coś wyjaśniać? Każdy dom potrzebuje miejsca na składowanie nikomu niepotrzebnych pierdół. (Aczkolwiek kupiłam książkę Marie Kondo Magia sprzątania i istnieje ryzyko, że ja już niedługo żadnych zbędnych pierdół mieć nie będę...)
Wprowadziliśmy się półtora roku temu, więc wizji gabinetu przewinęło się przez moją głowę kilka. Miało być szaro, miało być biało-żółto-czarno, miało być skandynawsko. To wszystko nie było jednak moje. Było zainspirowane Pinterestem i tym, co podejrzałam na innych blogach wnętrzarskich. Teraz nie mam ściśle określonej wizji, ale wiem, że ten pokój będzie fuzją stylów, które mi się podobają. Będzie eklektyczny, luźny, bez spinki i dupościsku. I na pewno będzie ewoluował i zmieniał się, bo taka już jestem. Lubię ruch i dynamiczną przestrzeń wokół siebie.

Pokażę Wam pomysły, które wykiełkowały w mojej głowie, choć nie gwarantuję, że za tydzień będą w niej wciąż rosły. 


BIURKO


Sercem pokoju będzie biurko na szerokość całej ściany - 3,2 m. Nie znam się na ergonomii, więc nie wiem, ile stanowisk da się na tej długości zmieścić, ale im więcej tym lepiej. Mam chrapkę na co najmniej 3.
Blat roboczy oprzemy na kozłach lub szafkach z szufladami:




[Zdęcia: IKEA]

Tu nie szukam oryginalności - IKEA ma świetne rozwiązania i nie zawaham się z nich skorzystać. 

Marzył mi się też ich drewniany blat, ale na razie nie zamierzam wydawać tyle kasy. Wiecie za to, że kocham sklejkę (klik!), więc o sklejkowym blacie gadałam do siebie od dawna. Kiedy zobaczyłam jak u Dziewczyn z roomor! słowo staje się ciałem (klik!):

[Zdjęcie: roomor!]

...pomyślałam, że i u mnie by mogło.
(Dziewczyny dodatkowo zhakowały pokazaną wyżej komodę ALEX. Też z użyciem sklejki. No ideał! - klik!)

Jedną z zalet sklejki jest cena. To bardzo ważne, bo ma to być niskobudżetowa (acz stylowa!) odsłona gabinetu. Blat z grubej (21 lub 27 mm) sklejki będzie mnie kosztował tylko 300 zł. Niestety będzie musiał być łączony, ale i z tym damy sobie radę. Wszystko jest dla ludzi. 

Gdyby nie to łączenie, oparłabym go na samych kozłach. Ach, i gdyby nie komputer, który trzeba będzie ukryć w szafce. W związku z w/w komplikacjami planuję na jednym krańcu podeprzeć blat na czarnym koźle, a na drugim oraz pod łączeniem - na zhakowanych ALEX-ach (może czarne szuflady czy coś...)


NAD BLATEM


Ma się dziać! Bardzo podobają mi się wszelkie organizery z siatki, tablice kredowe, korkowe i magnetyczne, tzw. pegboards oraz podkładki z klipem - clipboards. Zresztą, co ja będę gadać, sami zobaczcie:






pegboard, czyli perforowana płyta MDF

clipboards - podkładki z przydatnymi klipsami


Ciekawe, jak się to u mnie sprawdzi, bo nie mam pięknych narzędzi i gadżetów. Nie mam identycznych toczka-w-toczkę niteczek w kolorach tęczy. A kredki... wiecie, że mam te same kredki od podstawówki? Nie, nie tej samej marki. TE. SAME. KREDKI.


KRZESŁA


Plan na krzesła jest następujący: w piękny letni dzień będę się przechadzać po osiedlu i pod jednym ze śmietników znajdę trzy porzucone, niekochane krzesła:

Szczebelkowca-Windsora:


Thoneta:

i takie oto szkolne:

...będą stare, zniszczone i smutne. I bardzo się ucieszą, kiedy je znajdę i adoptuję. A ja otoczę je matczyną miłością, dam nowe życie i cały pokój we władanie. 

UWAGA! Może się wszakże zdarzyć, że krzesłom się coś pomyli i będą czekały na mnie pod Waszym śmietnikiem. Jeśli je zauważycie - koniecznie dajcie znać! No chyba że sami postanowicie je pokochać i odmalować.

Jak widzicie, strefa biurkowa zapowiada się dość typowo-pinterestowo. Ale jeszcze Was zaskoczę, bądźcie czujni i czekajcie na kolejny gabinetowy wpis!


UPDATE: Koniecznie zajrzyjcie do kolejnych postów o naszym gabinecie:




18.06.2015

Tutorial DIY: jeżdżąca skrzynia ze sklejki [video]

Ahoj!
Jest czwartek, więc jak co tydzień powinnam Was uraczyć postem z cyklu Tandem Barw (klik!). Udało mi się jednak po pięciu miesiącach (sic!) skończyć pewien projekt i chcę się jak najszybciej z Wami podzielić. Wiem, że mi wybaczycie, bo lubicie wszelkie DIY, prawda?

Kiedy zaczynałam (w lutym) Mały wyglądał tak:


Później zobaczycie, jak bardzo się zmienił!

Mówiłam Wam nie raz i nie dwa, że lubię sklejkę. Jest niedroga, ciepła i robi się coraz bardziej trendy - nie przekreślajcie jej! A na dodatek jest dla mnie o wiele łatwiej dostępna niż lite drewno w jakiejkolwiek formie - jadę do Leroy (mam okrutnie blisko; okrutnie dla portfela), idę do Pana z Piłą, pokazuję palcem, czekam dwie minuty, płacę i mam. Dlatego kiedy zamarzył mi się duży jeżdżący pojemnik do pokoju dziecięcego, od razu wiedziałam, że zrobię go właśnie z tego materiału.

Moja skrzynia jest bardzo duża (mieści dwoje dzieci!). Weźcie to pod uwagę planując rozmiar Waszej.

15.06.2015

Cukierki, #darylosu i wnętrzarskie smuteczki

Kto nie ma szczęścia w grze, ten ma szczęście w miłości - znacie to powiedzenie? Moi Rodzice się tak pocieszali, kiedy sromotnie przegrywali ze mną w Chińczyka (#żarcik). Prawda jest jednak taka, że od kiedy zaczęłam brać udział w przeróżnych konkursach na innych blogach, niepokojąco często coś wygrywam (teraz, kiedy to wybrzmiało, fortuna się zapewne odwróci i do końca życia mogę sobie wszelkie Candy odpuścić, bo i tak już nikt mnie nie wylosuje). Stałam się więc bardzo sceptyczna i podejrzliwa względem mojego Męża.

Zawsze mi się wydawało, że mam wielkie szczęście w miłości i najwspanialszego faceta na świecie, ale przecież staropolskie porzekadło nie może się mylić, prawda??
Zerkam więc ukradkiem, kiedy smaży nam rano naleśniki, w obawie że posypie moją porcję trutką na szczury. Albo kiedy rano wychodzi do sklepu po bułeczki, biegnę do okna i sprawdzam, czy nie majstruje przy przewodach hamulcowych mojego auta. Żadnych ofert masażu pleców nie przyjmuję, a podarowane kwiaty łapię w dwa palce i od razu wrzucam w ogień. Zaczynam podejrzewać, że to gniazdo os na tarasie, to też jego sprawka. Wie, że mam alergię i dogadał się z owadami, na bank.
12.06.2015

Wyjdź z pokoju #4 - Muzeum Neonów, czyli oświecenie w stylu retro

Podobno takich neonów, jak w Polsce w latach 60. i 70. XX wieku, nie było nigdzie indziej. Sterowana odgórnie akcja neonizacji sprawiła, że polskie miasta co noc rozbłyskiwały subtelną łuną świetlnych znaków i napisów. Ponieważ wolny rynek właściwie nie istniał, główną funkcją neonów nie była reklama, a informacja. W przeciwieństwie do szpecących dziś przestrzeń publiczną szyldów i bannerów, neony wisiały towarzysko, jeden obok drugiego, nie zasłaniając się nawzajem. Przeciwnie - dobierano je tak, aby do siebie pasowały i tworzyły większą, spójną kompozycję. Bez chaosu i pstrokacizny dzisiejszych tandetnych reklam, za to w przemyślany i ściśle zaplanowany sposób zdobiły nocne ulice.
Załóżcie muzealne kapcie, zabieram Was dziś do...

MUZEUM NEONÓW

02.06.2015

10 plakatów do pobrania






Kochani, wracam do Was wreszcie po dość długiej przerwie - wiecie pewnie, że dopadła nas choroba. Przez wiele dni prawie tu nie zaglądałam, z Facebooka korzystałam w minimalnym stopniu, Instagram poszedł w odstawkę. I wiecie co? Nie żałuję, chyba było mi to potrzebne. Nagle przestały mnie męczyć bóle głowy, poprawił mi się wzrok, zajęłam się dziećmi, a Mąż przypomniał sobie, jak wyglądam. 
Miałam nawet wątpliwości, czy chcę wracać. 

Ostatecznie stwierdziłam, że ta przygoda z blogiem sprawia mi zbyt dużo przyjemności, żebym miała z niej rezygnować. Wyciągnęłam jednak pewne wnioski. Tam, gdzie pojawia się obowiązek, deadline'y i zmęczenie, znika przyjemność - przynajmniej ja tego doświadczam. A przecież to ma być dla mnie odskocznia od codzienności i okazja do urozmaicenia mojego nudnego życia ;) Szkoda byłoby wypalić się po kwartale. Wniosek? Nic na siłę. Żadnego ślęczenia po nocach czy pisania kosztem czasu dla rodziny. Muszę znaleźć swoje własne tempo i dopasować blog do mojego życia, a nie odwrotnie. 

Rzekłam. A czy się uda - czas pokaże!

Tymczasem, bierzcie i drukujcie plakaty, które przygotowałam. Będzie mi miło, jeśli pokażecie mi, jak się u Was prezentują.

INSTRUKCJA POBIERANIA:

  • Kliknij "POBIERZ"
  • Kliknij prawym przyciskiem myszy w grafikę, która się wyświetliła, i zapisz ją na dysku


scandinavian poster free download

scandinavian poster free download