30.05.2018

Odpoczynek to podstawa, czyli jak urządzić pokój dla gracza

Dawno, dawno temu, gdzieś między Człowiekiem Demolką a Braveheartem, mój tata przyniósł do domu Peceta. Pecet nie miał Windowsa, umiał tylko w dyskietki i buczał jak snopowiązałka. Ale miał klawiaturę oraz wersję demo gry Prince of Persia i to już wystarczyło, by na zawsze odmienić moje życie. Po pierwsze, z miejsca odkryłam, że emocje, które wywołują warcaby, to dla mnie jednak ciut za mało. A po drugie, nauczyłam się, żeby nigdy, przenigdy nie wpadać do najeżonych kolcami dołów.

Nie jestem jakimś hardkorowym graczem, ale i tak spędziłam tysiące godzin swojego życia klepiąc we WSAD na klawiaturze lub rozładowując w padzie baterię za baterią. Zdarzało mi się wagarować, symulować tropikalne choroby, a nawet być przez tydzień bardzo, bardzo grzecznym dzieckiem, byle tylko anulować szlaban i sobie pograć. I wiem jedno: kiedy człowiek zatopi się w grze, zapomina nawet o higienie jamy ustnej, a co dopiero o higienie grania.

biurko IKEA BEKANT

13.05.2018

Za oceanem można w boho, czyli nowa kolekcja Opalhouse w Target

Kochani, dzisiaj krótka piłka - nie mam czasu na długie wywody, ponieważ jestem zajęta udawaniem, że umiem w życie. Mimo to bardzo chcę Wam coś pokazać. Jeśli zatem poprzedni post był epopeją, to tym razem uraczę Was co najwyżej fraszką, za to pięknie zilustrowaną. Niedawno coś mnie bardzo zainspirowało i chciałabym się tym z Wami podzielić.

Inspiracja przyszła do mnie zza oceanu. Choć może się to komuś wydawać oczywiste - no bo przecie HAMERYKA! - wcale takie nie jest. Wiadomo, że Coca-Cola, deskorolka i kładzenie nóg na stole to wynalazki, które zrewolucjonizowały świat i nikt o zdrowych zmysłach nie będzie ich roli podważał. Ale od ślepego kultu wszystkiego, co amerykańskie, jestem daleka. Szczególnie, jeśli chodzi o styl i o wnętrza - nie uważam Amerykanów, jako ogółu, za obdarzonych gustem lepszym niż nasz. 

stare lustro w łazience