Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty
Jak udekorować stół na święta, gdy się już ani w Mikołaja, ani w Aniołka nie wierzy? [wpis we współpracy z marką IKEA] Czasem siadam sobie w bujanym fotelu i z rozrzewnieniem wspominam dawne czasy. Może i miałam wtedy gorszą cerę niż teraz, ale za to nastawienie do świata jakieś takie… bez wyprysków i zaczerwienienia. Lubiłam, na przykład, święta. I remonty.
Żeby zostać guru od, dajmy na to, pieczenia bagietek, trzeba mieć na koncie setki, jeśli nie tysiące upieczonych sztuk pieczywa. Żeby zostać influencerką parentingową i specjalistką od wychowania, nie trzeba mieć żadnego dziecka, wystarczy być w pierwszym trymestrze pierwszej ciąży. Ile szaf trzeba okleić tapetą, żeby się móc w tej materii wymądrzać? Nie wie
Kiedy miałam 10 czy 11 lat, przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania. Dostałam pokój po sporo starszej dziewczynie i zamieszkałam w nim prawie nie wprowadzając zmian w wystroju. Miejsce to było pełne customowej stolarki, nietypowych mebli, dziwnych schowków, drewnianych podestów. Podobało mi się tam wszystko, a zwłaszcza...
Jako miłośniczka częstych zmian w domu, mam na sumieniu wiele nieekologicznych zachowań. Bywały momenty, gdy farba lała się w naszej hacjendzie nieprzerwanym strumieniem, jak woda z cudownego źródełka (z tą różnicą, że farba nie leczy zaćmy, wzdęć ani chorób kobiecych). Jakim cudem śpię spokojnie, a rano bez większego obrzydzenia patrzę w lustro? Ano takim,
Są na tym świecie dwie rzeczy, które dają mi poczucie totalnego spełnienia. Domknięcia doskonałego w swych krągłościach obwarzanka życia. Orgazmicznego połączenia z Ziemią, Słońcem, Kopernikiem i satelitami Google Maps. Głębokiego przekonania, że - mimo rokowań mojego wychowawcy z liceum - mogę uczynić tę planetę lepszym miejscem i zostawić po sobie wyjątkow
Czasy, gdy stół służył tylko ucztowaniu i rwaniu palcami tłustych kawałków dziczyzny, skończyły się niedługo po „Krzyżakach”. Obecnie w wielu domach stół to miejsce najważniejsze, ołtarz codziennych zwykłostek, epicentrum rodzinnego chaosu, serce i jądro w jednym. Potrafi skupić całą rodzinę przy posiłku czy planszówce, a po godzinach każdemu z osobna może
Czasami pytacie mnie, czy remont bądź metamorfoza, których się podjęłam, były trudne . "Trudny" i "łatwy" to pojęcia względne, toteż poczułam potrzebę ustandaryzowania sposobu mówienia o remontach. Żeby w jasny sposób oddać stopień trudności wykonywanych w domu zadań, pokusiłam się o stworzenie autorskiego wskaźnika.
Jednostka, której uży
Nasze ulubione książki - wiem, to nie brzmi dobrze...
To brzmi jak zrobiliśmy brzydką kupkę , nie lubimy cielęcinki z ryżem i - moje ulubione - mamy już dwa ząbki! Kiedy słyszę z ust radosnych matek to ostatnie zdanie, zawsze zaczynam się baczniej przyglądać ich uzębieniu i nie mogę wyjść z podziwu nad osiągnięciami współczesnej stomatologii protetycznej. Kur
Jestem opieszała.
Bogowie, jaka ja jestem opieszała! Mogłabym być jakimś lewitującym Guru Opieszałości w sekcie Czcicieli Metody Małych Kroczków. W dowodzie osobistym dopisałam sobie markerem drugie imię: Może-Juuutro... Odłożyłam już chyba wszystko, co da się odłożyć. I to więcej niż raz. W słownikach zamiast definicji opieszałości mogłaby się znajdować j
Dzisiaj zacznę od coming-outu , który może okazać się moim łabędzim śpiewem i... ostatnim postem na blogu. Przynajmniej ostatnim pisanym na wolności, zanim mi kolbami w drzwi załomocą . Nie jest to z mojej strony żaden akt odwagi - ja się po prostu zupełnie nie boję więzienia, wręcz przeciwnie: jawi mi się ono jako takie... wakacje o obniżonym standardzie. Mi
Będę szczera: cieszę się na tego posta jak kleszcz na sezon jagodowy! Nareszcie mogę Wam pokazać nasz salon w całej okazałości. Może "okazałość" to nie jest odpowiednie słowo, bo przecież Kaplica Sykstyńska to to nie jest, ale nie o to chodzi. Chodzi o szerokie kadry. Rety, jakie to miłe uczucie: skakać z aparatem tu i tam, nie przejmując się wcal
Kącik PRL, jak go pieszczotliwie nazywam, zyskał swoje miano dzięki stojącej tam komodzie upolowanej przeze mnie (oczywiście) na OLX. Po zakupie tak długo zastanawiałam się nad metamorfozą tego mebla i obejrzałam taki nadmiar inspiracji , że w końcu - jak to zwykle u mnie bywa - polubiłam ją taką, jaka była. Przyznam się Wam szczerze, to u mnie norma: im dłu
Dania i ja to była miłość od pierwszego wejrzenia. No dobrze, może nie miłość, bo miłością to ja pałam do krewetek w tempurze i to jest dopiero prawdziwe uczucie z wieloletnim stażem i bagażem doświadczeń. Nie wiem jednak, jak inaczej określić ten stan, gdy człowiek wjeżdża do jakiegoś kraju, a na twarz momentalnie wjeżdża mu banan i nie chce zejść aż do gr
Jest taka reklama, która wyjątkowo mnie wkurza: wesolutkie dzieci ze słomą we włosach doją krowę i mówią, że nigdy nie jedzą przed telewizorem.
- Spadówa, gówniarze - myślę sobie, siedząc na kanapie i nawijając spaghetti na widelec. - Spadówa, bo ja uwielbiam jeść przed telewizorem i tylko dzięki temu, że to robię, oglądam tę durną reklamę. I z tym serem wa
Tego dewońskiego popołudnia, 370 milionów lat temu, słońce świeciło nad Ziemią wyjątkowo pięknie. Migotliwe świetlne refleksy tańczyły na powierzchni wody, dając pływającym niżej rybom prawdziwy spektakl i radując ich szkliste, wyłupiaste oczy. Nad lustrem wody delikatne łodyżki psylofitów zieleniły się tak kusząco, że Śledź Krystian nie wytrzymał.
Urządzając mieszkanie podejmuję mnóstwo złych decyzji. Niektóre moje pomysły są po prostu poronione, niektóre zadania okazują się za trudne, niektóre prace są niczym więcej jak rzeźbieniem w gównie. Mam w domu pełno efektów takich porażek, ale staram się tym nie zrażać i nie przejmować. Daję sobie prawo do pomyłek, chociaż – nie powiem – czasem jest mi troc


















