07.03.2019

Kuchenna wyspa inna niż wszystkie - DIY ze starego mebla

DIY
Czasami pytacie mnie, czy remont bądź metamorfoza, których się podjęłam, były trudne. "Trudny" i "łatwy" to pojęcia względne, toteż poczułam potrzebę ustandaryzowania sposobu mówienia o remontach. Żeby w jasny sposób oddać stopień trudności wykonywanych w domu zadań, pokusiłam się o stworzenie autorskiego wskaźnika.

Jednostka, której używam, to remontorozwody na godzinę (RR/h) - mówi nam ona, średnio ile razy w ciągu 1h remontu zachodzi realna groźba rozwodu. Dla przykładu, współczynnik remontorozwodów na godzinę dla tapetowania wynosi aż 3,8 RR/h, a dla omawianej w tym wpisie metamorfozy wyspy kuchennej jest to jedyne 0,3 RR/h.


Oczywiście, nadal nie jest to jednoznaczna odpowiedź na pytanie Czy ten remont był trudny i czy damy sobie z nim radę sami? Wiele zależy od Waszego temperamentu, zwyczajów i poziomu tolerancji dla sytuacji kryzysowych. Ludzie są różni. Warto na przykład wspomnieć, że - o ile w Polsce remonty powszechnie uznawane za łatwe kończą się w granicach 0,5 RR/h - to w przeciętnej włoskiej rodzinie poziom ten zawyżony jest do 2,2 RR/h (wg badań dopiero powyżej tego wskaźnika do sporu wkracza jego matka).

Dzisiaj przybliżę Wam metamorfozę długą i dość skomplikowaną, ale o niskim wskaźniku RR, czyli zaadaptowanie starego bufetu do roli wyspy kuchennej. Jest to przeróbka, która wiedzie prym nie tylko na moim Pintereście, ale i w mym robaczywym sercu. Powtórzyłabym ją bez wahania. Jedyną jej wadę widzę w tym, iż nie można sobie w domu zrobić więcej takich wysp.


ORYGINALNA WYSPA KUCHENNA

Wyspa kuchenna ze starego mebla nie jest projektem, który będzie pasował każdemu wnętrzu. Może Was zaskoczę, ale nawet ja znam takie pojęcia jak "za dużo szczęścia", "dziada z babą brakuje" oraz "jeszcze tu nasrać na środku". Nie wydaje mi się, żeby mocno stylizowane, rustykalne kuchnie zyskały na dodaniu kolejnego mocnego akcentu. Taki mebel najlepiej sprawdzi się jako dodatek do neutralnej, skromnej bazy lub jako kontrastowy, przyciągający wzrok element na tle nowoczesnej, jednobarwnej kuchni.


JAK ZNALEŹĆ MEBEL IDEALNY?

Najważniejsze w całej metamorfozie jest znalezienie starocia z wyspiarskim potencjałem. Podczas poszukiwań kluczową rolę będą grać wymiary, ale dla nas równie ważna była cena (co z kolei pociągało za sobą stan mebla). No i wygląd, nie zapominajmy o wyglądzie!

Szukając np. na OLX, wpisujcie hasło bufet lub ew. kredens (nadstawki można się pozbyć) i łączcie go ze słowami używany bądź stary. Zwyczajne komody raczej się na nic nie zdadzą ze względu na zbyt małe gabaryty.

WYMIARY

Najważniejszym czynnikiem determinującym, czy dany bufet nadaje się na wyspę, czy nie, jest wysokość.

Niska wyspa to taka, która - jak dolna zabudowa kuchenna - ma ok. 90 cm wysokości. Sprawdzi się dobrze jako dodatkowy blat roboczy, szczególnie dla osób o niskim wzroście. Pamiętajcie jednak, żeby nie kupować do niej standardowych barowych hokerów - będą o wiele za wysokie. Najlepiej kupcie takie, które można regulować, lub te, które mają siedzisko na wysokości 60-70 cm. Zasada jest taka, że siedzisko powinno być o 20-30 cm niżej niż blat, przy czym ja bardziej polecam 30. To daje pewną rezerwę udom i bez obaw można je sobie dowolnie dopakować: czy to przysiadami ze sztangą, czy też posiedzeniami z chałwą.

Wyspa wysoka może mieć ok. 100-110 cm - polecam to rozwiązanie szczególnie osobom o wzroście większym niż przeciętny. W tym wariancie stołki lub krzesła barowe powinny mieć ok. 80 cm.

Wysokość wyspy to jednak sprawa dość indywidualna - zależy nie tylko od Waszego wzrostu, ale od upodobań, przyzwyczajeń i liczby schorzeń kręgosłupa, które macie w CV. Najlepiej będzie, jeśli zrobicie sobie symulację - ułóżcie stos książek na stole i wyobraźcie sobie, że siekacie pora. Wygodnie?

Nasza wyspa (z dodatkowym 4cm blatem) ma łącznie 101,5 cm i uważam, że dla nas jest idealna (ja mam 172, a Stary 182 cm wzrostu).

Całkowity wymiar możecie delikatnie wyregulować. Przede wszystkim, weźcie pod uwagę, że gdy położycie na meblu standardowy blat, to poziom podniesie się o ok. 4 cm - to wcale nie mało.
Obniżyć lub podwyższyć całość można wymieniając nóżki - my właśnie tak zrobiliśmy. Oryginalne nogi bufetu miały ok. 20 cm, co sprawiało, że wyspa miała łącznie 111 cm i była dla nas zbyt wysoka. Dlatego kupiłam przez Internet inne, o połowę niższe nóżki i zrobiliśmy podmiankę.

Szerokość i głębokość mebla powinny pozwalać na zamontowanie takiej ilości szuflad, jaką sobie wymarzyliście. Jeśli planujecie zakup gotowych szuflad, np. w IKEA, pamiętajcie, że mają one dwie standardowe głębokości (37 i 60) i trzy szerokości (40, 60 i 80). Wyjątkiem są wysokie szuflady montowane w szafkach zlewozmywakowych - mają 60 lub 80 cm szerokości i stałą głębokość: 45 cm.

Zewnętrzna szerokość naszego mebla to 165 cm, a głębokość - 57 cm. Wymiary wewnętrzne oczywiście są nieco mniejsze. Porównując to z rozmiarami szuflad, od razu widać, że łatwo w taki korpus wpasować na szerokość dwie osiemdziesiątki, natomiast z głębokością już gorzej - do zainstalowania szuflad głębokich zabrakło nam dosłownie kilku centymetrów.

CENA, STAN i WYGLĄD

Kiedy szukam mebla na OLX, cena jest zawsze moim głównym kryterium - za punkt honoru stawiam sobie znalezienie prawdziwej okazji. W końcu przepłacić to każdy potrafi, a prawdziwą sztuką jest zrobić interes życia, nie zdradzając przy tym Sprzedającemu, że chyba miał 40 stopni gorączki, gdy wystawiał TAKĄ PERŁĘ za TAKIE GROSZE.

Poszukiwania odpowiedniego bufetu nie należały do najłatwiejszych. Po odrzuceniu tych, które były za wysokie, za niskie, za szerokie, za wąskie, zbyt brzydkie, zbyt drogie lub po prostu zbyt piękne, bym mogła z czystym sumieniem zapaćkać je farbą, zostawała nieduża pula, na dodatek strasząca cenami. Jednym z moich kryteriów był niezbyt dobry stan mebla - wiedziałam, że przemaluję go jednolicie na jakiś kolor, a nie chciałam robić tego jakiemuś drogocennemu antykowi z epoki kamienia łupanego. Ponadto, założenie, że od strony kuchni wprawimy w bufet dwa rzędy szuflad, a od frontu zablokujemy drzwiczki, oznaczało, że mogę rozglądać się również za meblami, które mają zniszczone plecy, wyłamane zamki i, ogólnie, pierwszą grupę inwalidzką i rentę.

Co do wyglądu miałam tylko jedno pragnienie, a nawet wymaganie: chciałam możliwie wymyślnego kształtu, zdobień, rzeźbień i innych elementów, które będą świadczyć o charakterze mebla, gdy ten zostanie pokryty jednym kolorem farby.

Mam farta do OLX, Wy to wiecie. Wszyscy to wiedzą. Po kilku dniach poszukiwań udało mi się znaleźć bufet idealny: wymiarami pasujący do pomieszczenia, ładnie zdobiony, uszkodzony ale w taki sposób, który zupełnie nam nie przeszkadzał, no i... za jedyne 300 zł! Idealnie. (Wtedy jeszcze nie wiedziałam, ile będą mnie kosztować szuflady...)


JAK ZŁOŻYĆ TO DO KUPY?


Shopping, nawet (a może: zwłaszcza) ten wielkogabarytowy, to czysta przyjemność. Teraz czas się trochę spocić i uwolnić nieco testosteronu. Gotowi? No to sru!

Na początek kilka reporterskich zdjęć z komórki:


MONTAŻ SZUFLAD

Montaż szuflad jest zdecydowanie najtrudniejszy i gdyby nie on, to RR/h dla tego projektu zatrzymałyby się pewnie na śmiesznie niskim poziomie 0,1. Jest to też procedura dość trudna do wytłumaczenia, dlatego - w razie potrzeby - obiecuję rozwiewać w komentarzach ewentualne wątpliwości.

  1. Usuńcie plecówkę i wszystkie dodatkowe wewnętrzne elementy. U nas oznaczało to konieczność upiłowania drewnianych prowadnic od starych szuflad.
  2. Wybierzcie system szuflad, który zamontujesz w bufecie. Ja postawiłam na IKEA, bo mam blisko i od ręki, a na dodatek wymiary dostępnych frontów całkiem nieźle zgrywały się z wymiarami mojego starocia. Polecam pojechać do IKEA, klęknąć na dziale kuchni, wyciągnąć ołówek, miarkę i spędzić tam dobrą chwilę. My zaplanowaliśmy dwa piony szuflad szer. 80 cm, dlatego w sklepie zmierzyłam co do milimetra wewnętrzną szerokość korpusu szafki osiemdziesiątki (te równe 80 cm to rozmiar frontu, nie sugerujcie się nim). Ponadto, bardzo dokładnie wymierzyłam wysokość, na jakiej montuje się prowadnice przy takim układzie szuflad, jaki chciałam (dolna - wysoka, środkowa - średnia, górna - niska).
  3. Jeśli chcecie - tak jak my - wmontować dwie kolumny szuflad, powinniście z jednej wielkiej komory mebla zrobić dwie mniejsze, każda o szerokości identycznej jak szafeczka, którą z takim poświęceniem mierzyliście w sklepie. Mogą do tego posłużyć np. dwie pionowe formatki z grubej sklejki, przymocowane metalowymi kątownikami do korpusu bufetu. Jak widać na jednym ze zdjęć, pionowe przegrody były od siebie oddalone o ok. 7 cm. Trzeba było zamaskować tę szparę deską, pomalować i pogodzić się z jej istnieniem.
  4. Do boków przykręćcie prowadnice szuflad - starajcie się być jak najbardziej precyzyjni.
  5. Zgodne z instrukcją skręćcie szuflady, zamontujcie fronty oraz uchwyty.

Do metamorfozy użyłam następujących elementów szuflad:

  • dwóch wysokich szuflad MAXIMERA o głębokości 45 cm
  • dwóch średnich szuflad MAXIMERA o głębokości 37 cm
  • dwóch niskich szuflad MAXIMERA o głębokości 37 cm
  • dwóch frontów wysokich (80 cm x 40 cm)
  • czterech frontów średnich (80 cm x 20 cm)
  • sześciu uchwytów ENERYDA


BLAT

Bardzo prawdopodobne, że będziecie potrzebować dodatkowego blatu na Wasz bufet. Decyzja odnośnie jego wzoru i rodzaju to tak naprawdę temat na odrębnego posta, ale, w skrócie, możliwości są dwie: powtórzenie blatu, który znajduje się na szafkach stojących lub podkreślenie odrębności wyspy poprzez zupełnie inne wykończenie na wierzchu.

Bardzo często dostaję szczegółowe pytania o to, co dokładnie leży na naszej wyspie. Jest to blat marki Egger, o wzorze "marmur Torano". Zamówiłam go przez Internet z usługą docięcia (kupowaliśmy niestandardową głębokość: 85 cm) i oklejenia brzegów i jestem szalenie zadowolona, zarówno z samego produktu, jak i z usługi. Zazwyczaj unikam takich udawanych elementów: drewnopodobnego gresu, plastikowych doniczek udających beton i blatów z wiórówki ze wzorem granitu. Tym razem zrobiłam wyjątek i nie żałuję.

Wymiary zależne są oczywiście od wielkości samego mebla i ilości miejsca, które chcecie poświęcić na gotową konstrukcję wyspy. Jeśli planujecie ustawić przy wyspie hokery, dodajcie blatu nieco głębokości (u nas: 28 cm), żeby wygodnie było przy nim siedzieć. Z pozostałych trzech stron również warto dorzucić po ok. 5 cm "nawisu". Ja żałuję, że przy szufladach mój blat za mało wystaje - to znacznie utrudnia zgarnianie okruchów i pociętych na drobne ścinki zdjęć moich wrogów.

Wysuwając blat po bokach wyspy, zadbajcie o odpowiednio szerokie przejścia. U mnie wynoszą one jedynie 62 cm, a i tak spokojnie dajemy radę, ale 80 cm będzie większym pewniakiem. Szczególnie, jeśli macie w planach jakieś ciąże pojedyncze, mnogie luś spożywcze.

Nowy blat przyklejcie mocnym klejem i przykręćcie wkrętami od wewnątrz. Jeśli blat jest "gęsty" i boicie się, że pęknie - nawierćcie najpierw otwory wiertarką. Na zdjęciach możecie zobaczyć dodatkową warstwę płyty MDF, którą położylismy pod blat. Bez tej płyty fronty górnych szuflad ocierałyby o spód blatu, a tą dodatkową taflą podnieśliśmy go sobie na żądaną wysokość.


OŚWIETLENIE

Do oświetlenia blatu na wyspie służą nam wyszukane w Internecie oryginalne lampy industrialne. Ponieważ nie były wyposażone ani w maskownice do sufitu, ani w żadną linkę, na której można byłoby je powiesić, musiałam te elementy dodać sama. W markecie budowlanym kupiłam mocny czarny łańcuch, a w necie zamówiłam metalowe maskownice. Maskownice miały tylko jeden otwór, dlatego drugi musiałam każdej z nich dorobić sama. Przez fabryczną, centralną dziurkę wystają haki, do których zamocowane są łańcuchy, a z drugiej wyprowadzony jest oryginalny kabel.

Oświetlenie nad wyspą umieszcza się zwykle w odległości 80 cm od powierzchni blatu i mniej więcej tak jest u nas.


PRĄD

Chcąc wygodnie korzystać z robotów kuchennych na blacie wyspy (ale przede wszystkim, ładować na nim komórki), musieliśmy doprowadzić do tego miejsca prąd i zrobić gniazdko. Gniazdko to nic trudnego, wystarczyło otwornicą zrobić dwie dziury w ścianie mebla i zamontować całe to przyniesione z Leroy ustrojstwo.

Ale przecież gniazdko bez prądu to jak TVP1 bez tureckich seriali, dlatego wcześniej poprosiliśmy fachowców, którzy robili nam remont kuchni, o doprowadzenie do wyspy przewodu - pod podłogą. Niestety, nie do końca dobrze to wymierzyłam, dlatego kabel, który miał biec z tyłu po nóżce (lub nawet wewnątrz niej), jest od niej oddalony o jakieś 10 cm i na tym dystansie po prostu leży na podłodze. Życie.

Dalej trzeba było po prostu wprowadzić go do wnętrza bufetu przez nawiercony w dnie otwór i doprowadzić do gniazdka. Elektryka prąd nie tyka, dacie radę.


WYKOŃCZENIE

Najlepsze, jak zwykle, na koniec. Wprawdzie jako dziecko kilka razy przejechałam się na tej taktyce, gdy podczas obiadu zjadłam ziemniaczki, zjadłam kiszoną kapustę, zjadłam rybę, a na najpyszniejszą panierkę z paluszków rybnych nie zostało już miejsca w żołądku... Ale z wyspą było inaczej. Po tych wszystkich technicznych zawiłościach, malowanie było czystym relaksem.

Wyspę pokryłam farbą Tikkurila Everal Aqua Matt 10 w kolorze X417, hokery zaś - kolorem M370. Malowałam pędzlem, ze względu na dużą ilość rzeźbień i zakamarków i malowało się WSPA-NIA-LE. Szczególnie ów jasny róż był bardzo wdzięczny i grzeczniutko współdziałał nie zostawiając żadnych, ale to żadnych zacieków, smug czy śladów pędzla. Rewelacja, mówię Wam.


Na koniec garść wymiarów dla wnikliwych:

Wymiary bufetu: 165 cm (szer.) x 57 cm (głęb.) x 97 cm (wys.)
Wymiary blatu: 172 cm x 85 cm x 3,8 cm
Naddatek blatu od strony hokerów: 28 cm
Szerokość przejść: 62 cm
Wysokość siedziska w hokerze: 74 cm
Wysokość lamp od blatu: 78 cm
Rozstaw lamp: 90 cm




Rany, aż nabrałam ochoty na kolejną wyspiarską przygodę - może komuś z Was pomóc w metamorfozie, hm?



URZĄDZASZ KUCHNIĘ? ZAJRZYJ JESZCZE TUTAJ:


NOWE MEBLE I STAROCIE - METAMORFOZA KUCHNI


WYPOSAŻENIE SZAFEK KUCHENNYCH