30.11.2015

Tutorial DIY: Księżycowy zegar [video]

DIY



Wymarzyłam sobie księżycowy zegar. Nie, nie żadną tam technologię NASA, zwykły zegar z tarczą o wyglądzie księżyca w pełni. Ba, nawet znalazłam taki, marki Karlsson, ale po chwili namysłu (dość krótkiej, nie ukrywam) stwierdziłam, że 340 zł za ten gadżet to jednak nie mój klimat. Może kiedyś, w innym  życiu, w innej strefie czasowej...
Stwierdzilłam więc, że zrobię własny moon clock i nie wydam na niego więcej niż 30 zeta. I nawet się nie spocę przy tej robocie. 
25.11.2015

Do pobrania: kalendarz na grudzień 2015

Nie wiem, co się stało, że po latach świętowania imienin przestałam je obchodzić. Zawsze lubiłam moje imię (no... bez fajerwerków jest, ale przecież mogło być gorzej) i lubiłam tę datę, ale jak już nawet moja mama przestała dzwonić z życzeniami, stwierdziłam, że muszę przestać się ośmieszać i że najwyższy czas zacząć udawać, że żadnych imienin nie ma i nie było.

Ale spokojnie... Za 30 lat, kiedy już nie będzie wypadało chwalić się kolejnymi urodzinami, z pewnością jakieś Katarzynki wyprawię. Koleżanki przyniosą bajaderki i krem przeciwzmarszczkowy, ja wyciągnę z barku nalewkę z pigwy... no jednym słowem: będzie balet do białego rana, sprośne piosenki i oglądanie meczów rugby.

Dziś baletu niet, ale mam dla Was coś lepszego: coś pożytecznego, co nie narazi Was na niełaskę sąsiadów ani na kaca. Zrobiłam dla Was kalendarz! Znajcie wielkie serce zapomnianej solenizantki #chlip #chlip!

Mam w zanadrzu gotowe wszystkie miesiące 2016 roku, ale zanim je udostępnię, chcę Was prosić o przetestowanie kalendarza na nadchodzący grudzień. Dajcie znać, czy odpowiada Wam wersja pionowa, czy dni się nie zlewają, czy miejsca na notatki nie jest za mało. Wszelkie sugestie mile widziane!

Częstujcie się:


20.11.2015

Pokoje dziecięce w stylu BOHO

Jesień - jaka by nie była - optymizmem mnie jakoś nie napawa. Dzień jest bardzo krótki, a obowiązków nie ubywa: trzeba zgrabić liście przed pierwszym śniegiem, zabezpieczyć meble ogrodowe, zgromadzić zapasy i zapuścić sobie warstwę sadła na czas snu zimowego. I tak sobie myślę, że kiedy temperatura pikuje w dół (choć i tak jest wyższa niż była w maju), a listopad raczy nas iście irlandzkimi opadami, to człowiekowi należy się trochę przytulności. Jak psu kaszanka, czy tam... pasztetowa. Whatever. #nieznamsięnapsach

Zabieram Was zatem na wycieczkę po niezwykłych pokojach dziecięcych w stylu boho! Będzie etnicznie, orientalnie, kolorowo, artystycznie, indiańsko i cygańsko w najlepszym tego słowa znaczeniu. I bardzo autentycznie, bo wszystkie przedstawione niżej wnętrza to istniejące pokoiki, w których żyją prawdziwe małe łobuziaki. 

Emily z bloga The Beetle Shack z pomocą męża przerobiła domowe biuro na wyjątkowy, dziecięcy pokoik. Zwróćcie uwagę na piękny kolorowy dywan (boho bez takiego dywanu to jak Żwirek bez Muchomorka), żółty rattanowy stolik  i robione na zamówienie naklejki z pszczołami - są genialne, prawda?
http://www.thebeetleshack.com/2013/05/baby-beetleshack-room-tour.html

16.11.2015

Tapety (część 3.) - trudne wybory

To już trzeci poniedziałek pod znakiem tapet w Piątym Pokoju. Pamiętacie poprzednie posty z botanicznymi tapetami, które dla Was (no dobrze, przede wszystkim dla siebie...) wyszukałam?


Czas podjąć decyzję, co nie będzie łatwe... ale od czego mam moich Czytelników, prawda? Wy na pewno mi doradzicie! Żeby Wam to ułatwić, powiem Wam pokrótce, jak widzę oczyma wyobraźni naszą przestrzeń dzienną, nasz living (#puszczamoko).

Przede wszystkim, nie chcę się opowiadać po stronie żadnego stylu. Im dłużej zastanawiam się nad swoimi preferencjami i upodobaniami, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że z moją naturą będzie w stanie współgrać tylko eklektyczne wnętrze. Zresztą, właśnie umiejętny eklektyzm lubię najbardziej w cudzych domach i doceniam go daleko bardziej niż katalogowe odwzorowania jakichś-tam-trendów. Eklektyzm nie ma swoich katalogów, nie ma ściągawek i gotowych rozwiązań, dlatego urządzenie takiego wnętrza to sztuka. Nie wystarczy po prostu wrzucić do pokoju garści przypadkowych przedmiotów i liczyć na to, że ze sobą zagrają.

Albo nie, przepraszam. Wystarczy. Ale jedno musi te przedmioty łączyć - między nimi a domownikami musi być chemia. Wspomnienie, anegdotka, marzenie, wkład pracy. Coś, co sprawi, że nie będą to zwykłe, wstawione przez architekta meble i dodatki, tylko - jak to teraz mówią za Oceanem - curated. Wymarzone, upatrzone, upolowane, ukochane, wyselekcjonowane. Tak to widzę ja. I takie wnętrze chcę stworzyć... kiedyś. Bo to wymaga czasu. Zawsze powtarzam, że urządzanie to proces długi, czasem długi nieskończenie i nie jestem pewna, czy dożyję takiej chwili, kiedy zasiadłszy w fotelu rozejrzę się wkoło i powiem: To już koniec, urządziłam mieszkanie. Czas umierać.

Na tę chwilę marzy mi się, żeby ta nasza przestrzeń dzienna utrzymana była w naturalnych kolorach, z dużą dawką drewna i innych naturalnych materiałów, ogromem roślin i akcentami w zieleni, błękicie i czerni. Do tego kolorowa plama orientalnego kilimu, bajeczna sofa na retronóżkach, ściana książek... [Zapowiada się, że będę zajęta przez kolejne sześć lat, realizując te plany i zarabiając na tę sofę i dywan. Książki oczywiście będą tylko dla picu, bo czasu na czytanie już na bank nie znajdę.]

Ach! No i ta tapeta.
Mówiłam Wam już: zabawna, z jajem, robiąca wrażenie, przyciągająca uwagę, intrygująca. Do ścisłego finału wybrałam pięć wzorów:

1/2/3/4/5

Nie będę Was okłamywać - jeden z tych wzorów wysunął się na prowadzenie w moim prywatnym rankingu (ciekawe, czy zgadlibyście, który...) Ale obiecuję wziąć pod uwagę wszystkie Wasze sugestie i rady.
HELP!

KOCHANY CZYTELNIKU, KTÓRĄ Z TAPET WYBRAŁBYŚ NA MOIM MIEJSCU?

/Za udostępnienie materiałów i informacji dziękuję sklepowi tapety-sklep.com/


12.11.2015

Jak tanio oprawić plakat - 5 sposobów DIY [video]

DIY
Na początku tego roku skończyłam 30 lat i nie mogę się zdecydować, jak się z tym czuję. Jestem młoda czy stara? Zastanówmy się...
  • Słowo "plakat" nie kojarzy mi się już z podobizną Leonardo di Caprio wydartą z BRAVO GIRL i przyklejoną nad łóżkiem = jestem stara
  • Wolę wydać 50 zł na piwo i żelki niż na porządną ramę na plakat = jestem młoda

...czyli dalej jestem w punkcie wyjścia. Jak żyć? Ano, wbrew pozorom, bardzo prosto. W punktach podam, będzie łatwiej zapamiętać:
  1. Zdobyć ładny plakat, na grubszym papierze niż te z BRAVO (i bez dziur po zszywkach)
  2. Oprawić go na jeden z pięciu sposobów podanych niżej  (koszt: ok. 5 zł)
  3. Za zaoszczędzone 45 zł kupić dużo piwa i żelków
  4. Boskiego di Caprio wrzucić sobie na pulpit

Młodzi, starzy, łapcie proste i tanie sposoby oprawiania wydruków:
(I filmik! Filmik nowy łapcie!)

LISTEWKI




09.11.2015

Tapety z roślinnym motywem (część 2.) - niebanalne wyraziste boho


Tydzień temu opublikowałam pierwszą część zestawienia botanicznych tapet. Kliknijcie w link poniżej, by się z nimi zapoznać (i dowiedzieć się, dlaczego trzeba trzymać sos sojowy pod kluczem):

Tapety z roślinnym motywem (część 1.) - delikatne botaniczne retro

Dziś mam dla Was kolejną porcję: tapety odważne, oryginalne, o zdecydowanych barwach i niecodziennych wzorach. Mam w tej grupie kilka ulubienic i bardzo prawdopodobne, że to właśnie któraś z nich zawiśnie u mnie w salonie.

Porzućcie marzenia o nudnych pasach czy mdłej kratce i dajcie się ponieść dzisiejszym szalonym inspiracjom. Nie bójcie się, nie musicie przecież obklejać tapetą wszystkich ścian, od podłogi po sufit. Chociaż - patrząc na poniższe zdjęcia tapet w gotowych aranżacjach - założę się, że wyglądałoby to fenomenalnie!


NIEBIESKA WYCINANKA

1/2/3/4

NA CIEMNYM TLE 

1/2/3/4/5

WIELOBARWNA ŁĄKA 

1/2/3/4/5

POD PALMAMI

1/2/3/4


Ciekawa jestem, które zestawienie bardziej przypadło Wam do gustu. Co powiedzielibyście na taki mocny tapetowy akcent w Waszych wnętrzach?
/Za udostępnienie materiałów i informacji dziękuję sklepowi tapety-sklep.com/


02.11.2015

Tapety z roślinnym motywem (część 1.) - delikatne botaniczne retro

Ostatnio... gadam do ściany. Trzeba Wam bowiem wiedzieć, że Ściana-Za-Stołem, moja dobra koleżanka, zapragnęła odmiany i odświeżenia. W zamian za moją pomoc obiecała stać się najciekawszym miejscem w salonie i od progu przyciągać wzrok wszystkich gości (odwracając tym samym ich uwagę od brudnej podłogi). Wahałam się długo, bo całe 10 nanosekund, ale oczywiście się zgodziłam. Nie zwykłam odmawiać potrzebującym Ścianom. Źle potraktowane Ściany mogą się bowiem okrutnie mścić: w środku nocy wyrastać na drodze spieszącego do toalety domownika, wyciągać z szuflady sos sojowy i z lubością się nim nacierać, wypluwać kołki wraz z wiszącymi na nich obrazkami. Nie odmawiajcie swoim Ścianom, gdy poproszą Was o przysługę!