30.03.2015

Czerń, biel i stare guziki - poduszki idealne

DIY
Dziś bez fajerwerków i piorunów kulistych - jeśli bywacie na moim fanpejdżu, zapewne wiecie, że utknęłam na tydzień chora w domu, z chorymi dziećmi, bez męża. Mam jednak pewien drobiażdzek, którym chętnie się pochwalę.

Otóż pewnego dnia obudziłam się z misją uszycia czarno-białych poduch do salonu i do bawialni. Takie tam proste poszewki: dwa kolory, bogactwo wzorów, zapinane na guziki. Ach, te guziki! To właśnie one sprawiły, że ze zwykłych poduszek powstało coś wyjątkowego!

W zasadzie nie kupuję guzików. Mam wielką puszkę po brzegi wypełnioną kolorową zbieraniną - niektóre odziedziczone, inne znalezione, jeszcze inne odcięte od starych ubrań, które już dawno przeszły do historii. Kiedy szyję coś, do czego będę potrzebowała guzika, po prostu otwieram puszkę, wysypuję (na ten dźwięk zlatują się hieny, sępy i małe dzieci, które biorą wszystko do buzi) i wybieram z tego, co mam. Proste.

Tak było też i tym razem, przynajmniej w... 66%. Z góry plastiku moje oko wyłowiło kilka drewnianych krążków. Pomyślałam, że będą świetnie wyglądać z czarno-białymi tkaninami i nie pomyliłam się. Cztery z sześciu poszewek dostały stare, drewniane guzy. Do pozostałych dwóch zamówiłam w Internecie coś, co absolutnie mnie zauroczyło i skradło moje serce: guziki zrobione z "plasterków" gałęzi. Do wyboru były różne wielkości i rodzaje drewna. Kupiłam jesionowe, ale żałuję, że nie zamówiłam sobie chociaż po jednej sztuce każdego, bo samo trzymanie ich w dłoni i patrzenie na nie sprawia mi radość. Radość tak wielką, że w e-mailu wyznałam sprzedającemu miłość - przysłał mi za to kilka guzików gratis, hehe. Normalnie miłość na sprzedaż.

Połączenie czerni, bieli i drewna jest doskonałe, wiadomo. Zobaczcie, jak sprawdza się na moich poduchach:



23.03.2015

Niebiańska sypialnia moich dzieci

DIY
Wyobraźmy sobie taką sytuację: macie dwoje dzieci tej samej płci, z małą różnicą wieku. Max przedszkolaki. Macie też dwa pokoje, które chcecie oddać im we władanie. Jak to robicie?

pokój dziecięcy

17.03.2015

Górski kącik Małego Czytelnika

...czyli nasz reading nook aka book corner.

Widzieliście już ten zakątek bawialni moich synów przy okazji tego tutorialu. Dziś trochę więcej zdjęć, nieco detali, jakieś plączące się dziecko. Zapraszam Was do górsko-indiańsko-książkowego i bardzo hendmejdowego królestwa!

Nasz kącik, mimo że ulokowany tuż obok okna, jest jednym z najciemniejszych miejsc w pokoju. Gdy dodać do tego szarugę, jaka ostatnio panuje, łatwo sobie wyobrazić, że zrobienie dobrego zdjęcia nie jest tutaj łatwe. Starałam się. Oto efekty:




16.03.2015

Przeczytaj, zanim pomalujesz

DIY
Witajcie!
W tym tygodniu wraca do nas wiosna! Co to oznacza? Więcej energii do remontowania, odmieniania, poprawiania naszych wnętrz. Wpadam więc dziś do Was z kilkoma bardzo sprytnymi i przydatnymi poradami dla malarzy. Pokojowych, oczywiście.

Malowanie idealnych linii

Za przykład posłużą mi góry, które namalowałam w kąciku książkowym (klik!) w bawialni Chłopaków.



Pierwsza i najważniejsza sprawa:
12.03.2015

Sukulentów czar

DIY
Na facebooku zaprezentowałam Wam mojego nowego synka - Szczepana. 



05.03.2015

5. marca, czyli?

To oczywiste! Urodziny Dużego. Yay!



Ale także - o czym poinformowało mnie dziś radio - Dzień Teściowej (wszystkiego naj, Mamo!).

Pomyślałam sobie, że to zabawne i ciekawe połączenie. Będę mogła w przyszłości razem z Dużym świętować. Fajnie.

A potem dotarło do mnie,
03.03.2015

DIY pojemnik miękki acz sztywny

Zapragnęłam takiego kosza na COŚ, jaki miało w swojej ofercie Ferm Living.



 Kojarzycie, na bank kojarzycie.



 Powiedziałam na głos: 
- Chcę taki kosz.
Moje Konto w banku spojrzało na mnie spode łba i popukało się wymownie w czoło. 
- Trzy stówy za worek? - Spytało.
- Ależ to nie dla mnie! - Jęknęłam, robiąc wielkie oczy - To do bawialni, dla dzieciaczków, bidulków, przecież muszą gdzieś trzymać te... to... no... swoje... ważne bardzo... COŚ.
Konto było niewzruszone, nie drgnął mu żaden mięsień. "Botoks?" - Pomyślałam...
- Nie to nie, sama se zrobię!

I zrobiłam. Wyszedł naprawdę zacnie. I teraz wszystkie kobiety w mojej rodzinie chcą torby plażowe w tym stylu. Łącznie ze mną.
Tylko co na to Konto...?


02.03.2015

Tutorial DIY: siedzisko à la tapczan (EXPEDIT/KALLAX)

Siedzisko à la tapczan... Brzmi tak sobie, prawda? A wygląda całkiem, całkiem:


Tak, wiem, każdy z Was ma takiego pina na Pintereście. EXPEDIT/KALLAX z IKEA położony na boku. A na nim pianka tapicerska obciągnięta tkaniną.

Ale moje siedzisko jest nieco inne. Chciałam, żeby było centralnym punktem kącika do czytania w bawialni Chłopaków. Musiało być ultrawygodne - zarówno do czytania na siedząco, jak i na leżąco. Dla dzieci, ale i dla dorosłych. Nie wydawało mi się, żeby głębokość regału (bodajże 42 cm) była w stanie taki komfort zapewnić. Postanowiłam poszerzyć siedzisko, tworząc przy okazji za regałem schowek np. na złożoną hulajnogę. Albo na inną długą, wąską rzecz, dajmy na to - miecz dwuręczny.


Do wykonania szerokiego siedziska potrzebne będą:


  • Płyta (wiórowa/MDF/sklejka/OSB) o wymiarach:
    • 60 x 147 cm
    • 10 x 100 cm
  • Pianka tapicerska (wybrałam dość twardą, polecaną na siedzenia: T35) o 2 cm dłuższa i szersza od płyty (w moim przypadku: 62 x 149 cm); grubość wedle uznania, ja kupiłam 4 cm
  • Flizelina ok. 1m x 2m
  • Tkanina ok. 1m x 2m
  • Zszywacz tapicerski (tzw. taker) i zszywki
  • Kołki i wkręty dobrane do Waszej ściany oraz wiertarka
  • Do przymocowania siedziska: mocne rzepy montażowe (z marketu budowlanego)
  • Dykta (płyta HDF) na plecy regału
  • Opcjonalnie: klej w sprayu
Jeśli nie uda się Wam kupić pianki dociętej na wymiar, pierwszym krokiem będzie zrobienie tego samodzielnie, ostrym nożem. Ułóżcie piankę i płytę na środku flizeliny. Gotowy zestaw powinien prezentować się mniej-więcej tak:


Pianka z każdej strony wystaje poza płytę na 1 cm. Wcześniej na to nie wpadłam, ale myślę, że warto przykleić piankę do płyty klejem w sprayu. Można, ale nie trzeba.

Zaczynamy od środka jednego z dłuższych boków: naciągnijcie mocno flizelinę i przybijcie takerem do płyty. Jeśli macie wystarczający zapas, zróbcie zakładkę, o taką:


...co dwie warstwy to nie jedna.

Skończyliście długi bok? Weźcie się za drugi (drugi długi :)). Postarajcie się zadbać o to, by materiał był równomiernie naciągnięty, ale nie przejmujcie się, jeśli nie będzie idealnie. To tylko spodnia warstwa, która ma nam pomóc przy pracy z właściwą tkaniną (flizelina znacznie ułatwi porządne naciągnięcie tkaniny obiciowej - nada jej nieco poślizgu).

Obijcie tak całą płytę, robiąc ok. 10 cm odstępy pomiędzy zszywkami.

Rozłóżcie na podłodze tkaninę (prawą stroną do dołu), a na niej naszą płytę (pianką do dołu). Upewnijcie się, że płyta jest równo dopasowana do wzoru na tkaninie. 
Co do tkaniny: im grubsza, tym lepsza. Szczególnie na siedzisko. Szczególnie w bawialni. Szczególnie, jeśli macie dwóch synów.

Obijcie płytę tkaniną. Naciągajcie ją naprawdę mocno, możecie pomóc sobie spłaszczając trochę piankę. Dbajcie o to, by wzór układał się równo na krawędzi płyty.

Po przybiciu zszywek wzdłuż długich boków, postawiłam płytę na krawędzi i mocno naciągnęłam krótkie boki. Przybiłam każdy z nich jedną zszywką na samym środku, by materiał już mi nie uciekał. Wy też tak zróbcie. Następnie obróbcie każdy krótki boczek z osobna.

Na koniec pomęczycie się troszkę z rogami. Nie mam na nie recepty. Tzn. mam, miewam. Siedzisko, które widzicie, było piątym prostokątem, który w ten sposób obijałam i zawsze miałam problem z rogami. Pierwszy zwykle wychodzi bardzo słaby. Drugi ciut lepszy, a przy czwartym doznaję olśnienia i przypominam sobie: "No tak! To ten super-duper sposób, który ostatnio opracowałam! [fanfary]". Następnym razem po prostu to nagram.

Jesteśmy zatem na tym etapie:



Siedzisko jest już skończone, Teraz ściana. Przymocujcie do niej wąski kawałek płyty tak, aby jego górna krawędź była idealnie na tej samej wysokości, co góra regału. Technika dowolna.

U mnie wyglądało to tak:


Jak widzicie, musiałam zrobić przerwę na gniazdka. Z lewej strony, przy ścianie, zostawiłam miejsce na kabel od lampki.

Teraz zróbcie regałowi plecki. Ja przykleiłam je bardzo mocną taśmą dwustronną.


Ustawcie regał, połóżcie na nim siedzisko, dopasujcie. Przymocujcie je do regału i do części "naściennej" rzepami montażowymi. Albo wkrętami. Albo jak tam sobie życzycie. Zajrzycie do tajemnego schowka, czy aby na pewno siedzisko opiera się na przykręconej do ściany płycie.




Jeśli tak - siadajcie!


Miłego siedzenia!

P.S. Dlaczego nazwałam powstały mebel tapczanem? Ponieważ niektórzy w pierwszym momencie myślą, że to łóżko Dużego. I wiecie co? To wcale nie jest taki głupi pomysł! Na dwóch zestawionych w ten sposób KALLAX-ach powstałoby całkiem przyzwoite łózko z genialnym miejscem do przechowywania pod spodem!



 
01.03.2015

Dobry dzień, by zacząć coś nowego

Witajcie Kochani!

Już od jakiegoś czasu przygotowywałam się do tej chwili - do zasiedlenia i umeblowania mojej prywatnej przestrzeni w ogromnej blogosferze. Przy dwójce (chorych ostatnio) małych dzieci nie byłam w stanie nawet na chwilkę usiąść przy komputerze. Ale już jestem. Z wielkim zapałem (słomianym, fakt), energią, lecz i "z pewną taką nieśmiałością". Ekhem.

Dzisiejsza data jest świetna, by zacząć coś nowego. Na samą myśl, że już marzec, robi mi się weselej! Wam nie?

Jesteście ciekawi, co znajdziecie na blogu? Przede wszystkim to, czym ostatnio żyję, czyli:

- moje starania, by niedrogo, ale z charakterem urządzić nasze mieszkanie
- inspiracje, które znajduję w otchłani Internetów, gapiąc się w ekran smartfona o 2:00 w nocy
- wszystko, co wychodzi spod moich niespokojnych rąk (trochę tego jest) i wygląda na tyle dobrze, że nie wstyd to pokazać (z tym już bywa różnie)
- zapewne niemało dzieci. Moich. Choćby dlatego, że ciężko tu zrobić zdjęcie, żeby w kadr nie weszły (Nie no, żartuję. Kocham moje dzieci. Poważnie.)
- zapewne mało kulinariów (podczas rozdawania talentów ewidentnie musiałam w innych kolejkach stać...)
- lajf. Stajl. Mój. Czyli pilot do telewizora, pączki z dziurką, zwariowane życie na przedmieściach, szalone spotkania towarzyskie z karmiącymi matkami, sporty ekstremalne i drogie rowery. Czy jakoś tak.


Zapraszam, rozgośćcie się. Wszyscy są mile widziani.

Tak, z psami też.


Spodobał Ci się ten post? Dziel się nim i śledź Piąty Pokój, aby być na bieżąco!

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket