Pokazywanie postów oznaczonych etykietą life. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą life. Pokaż wszystkie posty
Nie wiem, kiedy dokładnie skończyło się moje dzieciństwo: kiedy przestałam ślinić końcówki wyschniętych flamastrów czy ostatniego dnia listopada 2016, gdy czytałam Wasze odpowiedzi na moją ankietę . To był chyba pierwszy raz, kiedy musiałam stawić czoło tylu jednoczesnym opiniom na swój temat. Dzień, w którym opublikowałam owego posta, był dla mnie psychiczn
Kochani, wpadam tu dziś tylko na momencik... Po pierwsze dlatego, że właśnie nadszedł ulubiony moment każdego człowieka cierpiącego na prokrastynację, czyli ostatnia chwila . Ostatnia chwila na dokupienie brakujących prezentów, ostatnia chwila na upieczenie obiecanych ciast, ostatnia chwila na refleksję, czy ja w ogóle mam na jutro coś czystego oprócz dresu.
Powiecie, że zwariowałam, że się Wam podlizuję i na pewno chcę czegoś w zamian. Albo że się starzeję, że może od przedwczesnego klimakterium mięknie mi rura i się rozrzewniam. A ja zwyczajnie chcę to napisać. Chcę Wam napisać coś miłego, bo sama dostaję od Was tyle ciepłych słów: w komentarzach, mailach, prywatnych wiadomościach. Lubię Was i to dzięki Wam t
Lody kojarzą mi się z dzieciństwem, to chyba oczywiste. I z latem, co oczywiste jeszcze bardziej. Wszystkie wakacje moich szczenięcych lat spędzałam u Babci i Dziadka, w małym miasteczku na granicy Mazowsza i Kurpi. Szacunkowe dane mówią, że zeżarłam tam około dziewięciuset sztuk lodów. Aczkolwiek mogę się grubo mylić - ta runda Szalonych Liczb , w której Du





