Korek na ścianie - co, jak i za ile?

7.6.16

Myślałam, że korek pozbył się już złego PR-u i że przestaliśmy go postrzegać jako relikt z czasów komuny. Ale nie, nie jest tak. Całkiem niedawno przeczytałam opinię, że w pojedynku z farbą tablicową korek przegrywa z kretesem, bo jest znamieniem PRL-u. I tyle.

Może to w takim razie powracająca miłość do peerelu (przynajmniej we wzornictwie) sprawiła, iż od chwili, w której zasygnalizowałam, że zamierzam pokryć spory kawał ściany korkiem, dostałam od Was bardzo wiele zapytań na ten temat. A może po prostu korek jest bardzo ciekawym materiałem, sześćdziesiąt siedem razy mniej oklepanym niż tablicówka i dlatego, tak jak ja, wyczuwacie jego potencjał. 

Na początek, bez zbędnego gadania, garść inspiracji:


[fot. Petra Bindel; styl. Tina Hellberg - dla Elle Decoration]

[fot. Petra Bindel; styl. Tina Hellberg - dla Elle Decoration]

[fot. Materiały prasowe korbo.se]

[fot. The Conran Shop]


[fot. Jessie Webster - jessiewebster.com]


[fot. Kim Timmerman - kimtimmerman.com & Rene Gonkel - renegonkelfotografie.nl dla Libelle.nl]

Jest spore prawdopodobieństwo, że po obejrzeniu powyższych inspiracji, macie ochotę na kawałek korka we własnych czterech ścianach. Są trzy sposoby na zdobycie go:

Pierwszy i najłatwiejszy, to zakup dobrego wina, najlepiej ze Starego Świata. Jeśli macie wątpliwości, czy Jabłuszko Sandomierskie spełnia te warunki, spieszę z odpowiedzią: tak, Jabłuszko Sandomierskie to dobre wino. Nawet bardzo dobre. Tak, Sandomierz i całe Świętokrzyskie to jeden z najstarszych geologicznie terenów naszego kraju, Stary Świat jak ta lala. Tak, butelka jest zamykana korkiem. Plastikowym. Ale korkiem.

Drugim sposobem jest po prostu wizyta w Warszawie w dowolny dzień powszedni, w godzinach 16-18. Festiwal korków, do wyboru, do koloru.

Wreszcie, dla wytrwałych, którzy jeszcze się nie wkurzyli i dalej czytają, sposób trzeci: zakup korka w jednym z wielu sklepów internetowych.

Ilość w/w sklepów i bogactwo asortymentu mogą onieśmielać, dlatego w dwóch słowach doradzę Wam, co wybrać.



PŁYTY KORKOWE


Dostępny w rozmaitych wzorach i wybarwieniach korek, najczęściej o wymiarach 3 x 300 x 600mm. Jest to rozwiązanie głównie dekoracyjne, gdyż grubość 3 mm nie pozwala na swobodne wbijanie w płyty żadnych pinezek. Można oczywiście oszukać system i położyć płyty na sklejkę/OSB/korek techniczny z rolki/karton-gips. Nie wiem jednak, jaka będzie trwałość takiej warstwowej struktury.

Grubsze płyty dostępne są w większości sklepów w zakładce korek techniczny - tutaj wybór wzoru ogranicza się do decyzji, czy chcemy korek drobno-, średnio- czy gruboziarnisty.



KOREK W ROLCE


To rozwiązanie, które ja wybrałam - ze względu na dużą, gładką powierzchnię bez widocznych łączeń. Korek z roli może mieć grubość od 1 do 10mm (nasz ma 8). Za rolkę korka o wymiarach 8mm x 1m x 3m zapłaciłam nieco ponad 150 zł TUTAJ (to nie jest post sponsorowany!)



MONTAŻ KORKA


Do przymocowania korka do ściany kupiliśmy polecony przez sprzedawcę ekologiczny klej. Na powierzchnię 3m² idealnie wystarczyło nam wiaderko o pojemności 0,8l (nie jestem przekonana, czy wystarczyłoby na 4m², tak jak jest w opisie). Sposób klejenia jest dość nietypowy, dlatego dokładnie przeczytajcie instrukcję.

Po docięciu korka na wysokość pokoju, posmarowaliśmy przy pomocy wałka jedną z jej stron klejem, a następnie - uwaga - pozwoliliśmy schnąć przez 30 min. To był chyba najtrudniejszy etap w całym procesie, bo czekanie nie jest naszą mocną stroną, tym bardziej, że nie od razu zrozumieliśmy jego cel. Cierpliwość jednak popłaciła: po wspominanym czasie klej stał się przezroczysty, suchy i bardzo lepki w dotyku.

Starając się robić to możliwie jak najrówniej, przyłożyliśmy korek do ściany. Zaczęliśmy przy suficie i bardzo pilnowaliśmy, żeby dobrze dopasować arkusz w kącie pokoju, wzdłuż narożnika. Poprawki są dopuszczalne: jeśli nie ma innego wyjścia, można korek odkleić i przykleić na nowo, ale lepiej nie robić tego na dużych fragmentach - klej czasem zostaje na ścianie i traci w tych miejscach przyczepność.

Nie bójcie się, czynność nie jest trudna, ale weźcie pod uwagę, że do jej wykonania potrzeba dwóch osób. Z pewnością jest to o wiele łatwiejsze niż tapetowanie, które już kilka razy nieomal przypłaciliśmy rozwodem.

Użytkowanie takiej ściany to czysta przyjemność (naprawdę czysta - szczególnie w porównaniu z farbą tablicową). Korek nie jest wymagający, nie trzeba go konserwować ani specjalnie o niego dbać. Klej od wielu miesięcy trzyma bez zarzutu. Aż miło wbić szpilę w taką ścianę.
Jedyny minus to zapach, który - zanim wyparował - wypełniał całe pomieszczenie i drażnił mój superczuły psi nos. Teraz nie ma już po nim śladu.

A tak prezentuje się nasze korkowe centrum dowodzenia:



[Wszystkie zdjęcia zostały użyte za wiedzą i zgodą ich Autorów]



Spodobał Ci się ten post? Dziel się nim i śledź Piąty Pokój, aby być na bieżąco!

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

You Might Also Like

34 komentarzy