27.11.2019

Galeria wokół telewizora, czyli na co zezuję, oglądając seriale

W XX wieku prawie uśmierciłam moją mamę, a było to w dniu, gdy tata kupił pierwszy kolorowy telewizor. Siedziałam na drzewie przed blokiem i dostrzegłam go w oddali, niosącego jakiś wielki, mało poręczny sprzęt. Zlazłam z drzewa ze zwinnością potwierdzającą, że mamy z małpami wspólnego przodka i najszybciej jak potrafiłam pobiegłam z tą dobrą nowiną do domu.

Podekscytowana, jeszcze w drzwiach wykrzyczałam do mamy, że widziałam tatę z naszym nowym, brązowym telewizorem! Na słowo „brązowy” matka usiadła ciężko na fotelu, a kolor jej twarzy wskazywał na coś pomiędzy śmiercią mózgu a zawałem serca. A może po prostu szykowała już w myślach zjebkę na ojca: te wszystkie „cotyżeśkupił” i „mówiłamżebyczarny”, tylko z dużą ilością wykrzykników.


Niczego się niespodziewający tata wszedł do mieszkania z… czarnym telewizorem. W brązowym pudełku. Jak możecie sobie wyobrazić, radości nie było końca. Wszyscy śmiali się i dokazywali.


Od tego momentu w każdym moim domu mieszkał jakiś telewizor. I choć telewizja, ta jedenasta muza, okazała się, niestety, wielkim rozczarowaniem (nawet mój ulubiony Agrobiznes nie jest w stanie uratować jej honoru), to z miłości do dobrych filmów, ciekawych seriali i gier na konsolę wciągających jak wir na Dunajcu muszę i chcę posiadać telewizor. Pisałam to już wiele razy: nie uznaję oglądania dobrych produkcji na ekranie laptopa. To znaczy, uznaję: raz do roku na lotnisku, kiedy mój Boeing ma obsuwę.

Właśnie dlatego, w czasach gdy wielu pozbywa się telewizorów ze swoich domów, ja wymieniam sobie model na nowszy, lepszy i jeszcze bardziej smart. Telewizji nie ogląda się u nas w domu prawie wcale – no, może Stary czasem jakiś mecz albo serwis informacyjny. Może ja z dziećmi Gumballa na Cartoon Network. Ale niezależnie od tych wyjątków, podjęliśmy już decyzję: to ostatnia umowa na kablówkę, jaką mamy. Z telewizją w jej klasycznym wydaniu u nas koniec. To jednak wcale nie oznacza, że przestajemy korzystać z telewizora. Przeciwnie. Wszyscy mamy szansę być świadkami i uczestnikami swego rodzaju (r)ewolucji oglądania – teraz liczą się platformy dające widzom wybór co, kiedy i na którym urządzeniu chcą oglądać: Netflix, HBO Go, Amazon Prime, Showmax, etc. My w zasadzie już tylko z nich korzystamy. Niemal codziennie. I – skoro mamy taką możliwość – chcemy, żeby te filmowe doznania były jak najlepsze.


Posiadanie telewizora z automatu wymusza pewne wnętrzarskie decyzje i deklaracje. Jak zagospodarować ścianę wokół niego, znajdując złoty środek pomiędzy ołtarzykiem a ukrywaniem TV w meblościance? Metod jest wiele i więcej pisałam o nich tu oraz w ostatnim ultrapraktycznym poście „Jak stworzyć galerię ścienną”. W rzeczy samej: my postawiliśmy na galerię, bo to ładna, przywołująca dobre wspomnienia rzecz, a ponadto wypełnia ziejącą pustką ścianę i pomaga odciągnąć uwagę od telewizora, gdy jest wyłączony.

W naszej galerii znajduje się wiele elementów, które wymieniałam w tym poście. Są plakaty, zdjęcia, obrazki dzieci i mapy. Jesteście ciekawi, co dokładnie umieściliśmy w ramkach? Wiem, że jesteście – pytaliście mnie o to wiele razy. Przejrzyjmy wszystko po kolei:




1. TELEWIZOR

Jak by nie patrzeć: to on rządzi na tej ścianie. Gdyby nie telewizor, inny byłby cały układ pokoju i rozmieszczenie mebli (a już na pewno pozycja kanapy). Jeszcze do niedawna wisiał tu inny egzemplarz, ale wymieniliśmy go na model, który znacznie ułatwia korzystanie z platform cyfrowych. Z panelu głównego można bardzo łatwo przeskakiwać między aplikacjami, których liczbę i układ dostosowujemy sobie sami. Pisanie ułatwia klawiatura QWERTY na odwrocie pilota, a jeśli bolą nas palce, a akurat nie żujemy karmelka, możemy z pilotem po prostu pogadać – ma on wbudowany mikrofon i rozumie podstawowe polecenia. (Nie, popcornu nie robi, sprawdziłam.)


Nasz nowy telewizor, 55-calowy PHILIPS OLED 803 z technologią Ambilight przede wszystkim idealnie wpasował się w galerię za sprawą swego oszczędnego designu: minimalistyczna obudowa, która – po włączeniu ekranu – jest widoczna jedynie jako cienka ramka, idealnie pasuje do trzech wielkich kolorowych plakatów w podobnych, skromnych czarnych ramach. Telewizor staje się po prostu czwartym z nich. Dokładnie o taki efekt mi chodziło.


Zalety technologii OLED fajnie brzmią na ulotkach i w folderach, ale nie da się ukryć, że coś jest na rzeczy – a mam porównanie z LED-owych telewizorem, który mieliśmy wcześniej. Tutaj czerń jest bardziej czarna, kolory bardziej kolorowe, obraz ma lepszy kontrast i jest po prostu „głębszy” – wahałabym się , czy oglądać The Ring na nowym TV…


Wspomniany Ambilight zaś to dodatek, nad którego sensownością zastanawiałam się długo. Kiedy przestałam? Dziesięć sekund po włączeniu filmu na nowym telewizorze. Ambilight to diody LED z tyłu ekranu, które rozświetlają ścianę z tyłu delikatną poświatą. Wiem, to jeszcze nie brzmi zbyt sexy. To, że optycznie powiększają ekran oraz że są dodatkowym źródłem światła tak potrzebnego naszym oczom, gdy coś oglądamy (pisałam o tym tu), też nie każdego podekscytuje. Największa atrakcja polega na tym, że owo delikatne światło zsynchronizowane jest z obrazem wyświetlanym w danym momencie na ekranie telewizora. Ambilight reaguje na dźwięk, śledzi obraz, potęguje wrażenia płynące z oglądania. Jest bardziej kinowo, jakby cała ściana była wielkim ekranem. Podobno najlepszy efekt osiąga się, gdy wokół TV nic nie wisi, ale gwarantuję Wam: nawet z całym tym naszym ściennym majdanem jest bomba!



2.-4. KOLAŻE OD BLUEBERRY THINKS

Polskie nowoczesne „kolażystki” są w formie. Wiele wspaniałych, kreatywnych kobiet tworzy absolutnie unikalne prace, które można kupić w formie dużych printów. Będąc kiedyś w Łodzi zobaczyłam plakat „Bajka” Jagody Stączek (to ten nad TV) i miałam go w głowie przez kolejny rok. W końcu specjalnie wybraliśmy się na warszawskie Targi Rzeczy Ładnych, żeby kupić od Autorki 3 różne kolaże.

Koszt: 80zł/szt
Oprawa: IKEA KNOPPANG 50x70cm, 39,99zł



5.-6. OBRAZY Z OLX

Na OLX zdarzyło mi się kupować już różne rzeczy, także sztukę. Czy raczej: „sztukę”. Czasem kupuję, żeby ją zbezcześcić (jak ), a czasem tak mi się podoba, że nawet palcem nie tknę. Większy obraz (5) przedstawia jedną z zagród w łowickim skansenie, co sprawia, że kocham go jeszcze mocniej. Na mniejszy (6) wymieniłam się za jakieś wielkie, bezwartościowe malowidło, bo szalenie spodobał mi się ten nieznany, górski pejzaż.

Koszt: 50zł; 0zł (wymiana)
Oprawa: IKEA RIBBA 50x70cm, 39,99zł; oprawa oryginalna



7. EL LUCHADOR KRAKOWIACZEK

Obraz, który pobraliśmy z cyfrowego archiwum Muzeum Narodowego w Warszawie. Znajdziecie tam wiele dzieł, których prawa autorskie już wygasły. Możecie nawet zwrócić się z prośbą o przesłanie pliku w wysokiej jakości (ja tak zrobiłam), wystarczy zapoznać się z instrukcją. Temu czarującemu chłopcu w krakowskiej sukmanie dorobiłam w programie graficznym maskę meksykańskiego zapaśnika Lucha Libre. Pod kolor stroju, ma się rozumieć.

Koszt: 3zł (drukarnia)
Oprawa: Ramka vintage z odzysku, 0zł



8. CYKLOP

Rysunek Małego popełniony, gdy miał ze dwa latka. Obstawiam, że to podobizna któregoś z nas, ale o pewne rzeczy po prostu lepiej nie dopytywać.

Koszt: 0zł
Oprawa: Ramka vintage z odzysku, 0zł


9. ZDJĘCIE Z WYSPY KIHNU

Jedyne wakacyjne zdjęcie w naszej galerii, i to całkiem świeże. Tego lata, podczas bałtyckiego tripa spełniłam swoje wielkie marzenie, spędzając jeden dzień na estońskiej wyspie Kihnu. To niezwykłe miejsce, ale o tym może kiedy indziej. Na razie tylko spójrzcie, jak piękny i radosny jest budynek tamtejszego muzeum.

Koszt: 0zł (chyba że liczymy nocleg na wyspie…)
Oprawa: ramka vintage, 0zł



10. BUDDA

Cytatów unikam, z wyjątkiem tych wulgarnych. Ten jest głęboko prawdziwy i dobrze oddaje nasz stosunek do świata. Tylko tyle i aż tyle.

Koszt: 0zł
Oprawa: Stara ramka, 0zł


11.-12. RYSUNKI DUŻEGO

Jego kumple jako wojownicy Ninja. Normalna zawartość mózgu kilkulatka.

Koszt: 0zł
Oprawa: stare ramki, 0zł



13. ŁABĘDZIE, HAFT GOBELINOWY

Obrazek spod palców babci Starego, która jest znaną i poważaną w swojej okolicy hafciarką. To tylko jedna z setek prac, które zapełniają szafki i szuflady w jej domu. Uwielbiam za kolorystykę.

Koszt: 0zł (prezent)
Oprawa: prezent


14. SHIT FUCK

Mój haft improwizowany wykonany techniką „coś tam pamiętam z zetpetów, ale niewiele”. Typografia motywacyjna, mulina na kawałku prześcieradła, 2019.

Koszt: 0zł
Oprawa: Tamborek z Allegro, 15zł



15. MARIO & KOOPA

Wykonany przez Starego kolaż: Mario i Koopa wydrukowani na domowej drukarce i pokolorowani flamastrami, naklejeni na jedyną czarno-białą gazetę, jaką udało mu się upolować w kiosku (jak się potem okazało: skrajnie prawicowy śląski dziennik). Ach, Mario, jedna z pierwszych gier naszego pokolenia… nikt inny w tak sugestywny sposób nie uczył dzieci, że warto jeść grzyby o nieznanej proweniencji.

Koszt: ok. 5zł (gazeta)
Oprawa: ramka kupiona na OLX wraz z innymi starymi ramami, koszt ok. 10zł



16. PANDY W LESIE BAMBUSOWYM

Akwarela (chyba), którą dostałam od rodziny mieszkającej w Chinach. Od razu bardzo przypadła mi do gustu za sprawą swojej kolorystyki. Zerkam na nią czasem, żeby sprawdzić czy ten misiek wpadł już do strumienia, czy nie. Ponieważ jest kwadratowa, jej oprawienie wymagało zamówienia ramki na wymiar.

Koszt: 0zł (prezent)
Oprawa: ramka i passe-partout na wymiar z Allegro, 25zł + kw


17. ILUSTRACJA Z BAŚNI 1001 NOCY

Sindbada Żeglarza w wersji leśmianowskiej czytywał mi kiedyś do poduszki tata i od tej pory już zawsze miałam słabość do Bliskiego Wschodu (kto wie, może to przez Sindbada i przez tatę wybrałam studia na arabistyce). Nie mogłam zapomnieć o tej miłości przy tworzeniu galerii i choć na stronie z dziecięcą ilustracją nie udało mi się znaleźć fajnego Sindbada, bez żalu zadowoliłam się Ali Babą i 40-osobowym teamem, którego był managerem.

Koszt: 0zł
Oprawa: ramka na łańcuszku z H&M Home, 39zł


18. WISŁAWA PALPATINE

Pomysł, który podpatrzyliśmy na jednym z memów: w pewnej szkole dzieciaki podmieniły w sali od polskiego portret Noblistki na zdjęcie Imperatora Palpatine’a z Gwiezdnych Wojen. Wykonaliśmy podobny manewr w Photoshopie. Nie potrafię się nie śmiać, patrząc na efekt. Choć z drugiej strony trochę drżę…

Koszt: 0zł
Oprawa: cienka czarna aluminiowa ramka z odzysku, 0zł



19. BB-8

Pozostając w realiach Star Wars: Duży narysował BB-8 (wzorując się na ukochanym LEGO), a ja opryskałam czarny brystol białą farbą przy pomocy starej szczoteczki do zębów. Połączona siła dwóch strumieni kreatywności na przedszkolnym poziomie. Wyszło zajebiście.

Koszt: 3zł (brystol)
Oprawa: cienka czarna aluminiowa ramka z odzysku, 0zł


20. MAPA ABU DHABI

Kolejny arabski akcent, czyli mapa, którą dostaliśmy w Informacji Turystycznej Abu Dhabi podczas jednej z wizyt w ZEA. AD to moje ulubione miasto w Emiratach, a mapa nosi ślady długopisu uroczej pani z informacji i przywołuje dobre wspomnienia. To jeden z moich ukochanych elementów tej galerii!

Koszt: 0zł
Oprawa: Oprawa: Ramka vintage z odzysku, 0zł



21. MUTEN ROSHI

…czyli Genialny Żółw. Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto na przełomie mileniów nie oglądał Dragon Balla. No w każdym razie: myśmy oglądali i nie wahamy się przypominać o tym każdemu, kto spojrzy na naszą galerię. Żółw to równy gość, a że lubi sprośne gazetki… Mój borze, no któż nie lubi?

Koszt: ok. 30zł
Oprawa: Żółw stoi na półce IKEA SAMMANHANG – to była świetna kolekcja do eksponowania takich właśnie drobnych dziwactw i cennych artefaktów, 49,99zł


22. SZKIELETY

Jakoś nie wyobrażam sobie naszej galerii bez szkieletów, po prostu.

Koszt: rycina z OLX, 30zł
Oprawa: cienka czarna aluminiowa ramka z odzysku, 0zł



23. KOT W BUTACH

Kolejna pamiątka z podróży, tyle że znacznie bardziej lokalna. Pocztówka z warszawskiego Muzeum Neonów z uroczym Kotem w Butach, nienachalnie reklamującym przydużawe obuwie.

Koszt: 0zł
Oprawa: Stara ramka, 0zł



***
That’s all, Folks! Jeśli przegapiliście posta o tym, jak w 12 krokach zrobić sobie idealną galerię, koniecznie to nadróbcie. Drugiego takiego nie znajdziecie:

GALERIA ŚCIENNA W 12 KROKACH




[Opisany we wpisie telewizor jest prezentem od marki PHILIPS TV]