Kicz oswojony - w domu u Burego Kota

29.1.16

Nie wiem, jak trafiłam na blog i IG kotbury. Chociaż zaraz, jednak wiem: za późno. Przesiedzieć tyle godzin przed ekranem, obejrzeć tyle cudzych domów i mieszkań, przypalić przy tym tyle obiadów i tyle razy posłać proszące o coś dzieci na drzewo, a nie trafić do Ani - cóż za dotkliwa skucha.


Chociaż... może to i lepiej, że odkrywam jej niecodzienny dom dopiero teraz. Teraz, kiedy powoli wyzwalam się ze schematycznego myślenia o urządzaniu, kiedy oczy mam otwarte szerzej niż dawniej, potrafię docenić odwagę, swobodę, szaleństwo...


I kicz. Kicz potrafię docenić, jak nigdy dotąd. Kicz kontrolowany, okiełznany. Wydaje mi się, że oswojoną tandetę odróżnia od złego gustu (o ile w ogóle istnieje coś takiego jak zły gustświadomość. Granica jest cienka, ale jest. Gumowy pingwin postawiony na półce nad telewizorem świadomie, z funkcją rozbawiająco-zaskakująco-zdobiącą, to nie ten sam pingwin, którego ktoś postawił ot tak, bo dali do płatków. Jakaś tam minimalna refleksja jest potrzebna. Jako gość - choćby wirtualny - wyczuwam intencje gospodarza, odczytuję konwencję, chętnie podejmuję tę estetyczną zabawę. Bo po to właśnie Zeus stworzył kolorowy plastik, brokat i mrugające diody: żeby bawić się, żeby bawić się, żeby bawić się na całego.



Po tym wstępie spodziewacie się pewnie mieszkania tonącego w masie czerstwych gadżecików - muszę Was rozczarować. Anna bardzo dobrze wie, co robi. Przyznaje, że od dzieciństwa miała pociąg do sztuki i rękodzieła, co w dorosłym życiu przerodziło się w fantastyczną pasję i zaowocowało nie lada umiejętnościami, szczególnie w dziedzinie szydełkowania (zajrzyjcie koniecznie na jej blog i Instagram! Cuda!)

Widać, że Kotbury lubi kolory, dużą ilość dodatków, sentymentalne wtręty, ale dzięki wrodzonemu, artystycznemu smakowi umie to wszystko zgrabnie połączyć i rozplanować. Widać, że ma pomysł na każdy kąt swojego domu. A przemycony tu czy tam plastikowy jelonek tworzy swobodny, lekko nonszalancki klimat. Czułabym się świetnie jako gość w takim domu (nie, żebym się wpraszała, co to, to nie...). A Wy?



[Za taką podłogę byłabym skłonna zrobić wszystko!]















Życzę Wam kolorowego weekendu, Kochani!

[Wszystkie zdjęcia są autorstwa Anny Szwarc i zostały wykorzystane za jej wiedzą, zgodą i błogosławieństwem]


Spodobał Ci się ten post? Dziel się nim i śledź Piąty Pokój, aby być na bieżąco!

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

You Might Also Like

11 komentarzy

  1. O matyldo! Tak, tak, tak! Dzięki takim mieszkaniom, wierzę, że nie jestem sama, a także odzyskuję wiarę w ludzką kreatywność i niesztampowość. Ukłony dla autorki tego niepospolitego wnętrza i brawa, żeś ją wytrzasnęła i pokazała! Yes!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu to jest wręcz karygodne nie znać Kota Burego:) Znam, podziwiam i podglądam od bardzo dawna. I zawsze ciekawa jestem jak będzie wyglądał jej kolejny niedzielny kadr.I te wnętrza ,PRL z tęczą kolorów, MAGIA.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam te wnętrza. Obserwuję od dłuższego czasu i dotąd nigdy nie poczułam się znudzona, zawsze mam niedosyt i czekam na kolejne migawki

    OdpowiedzUsuń
  4. GE-NIAL-NIE!!! Po miętową witrynkę na drewnianych nóżkach robię włam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wnętrze niczym z bajki, pełne radosnej i kolorowej magii :)
    Udanego weekendu Kasiu

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki Kasiu,
    pozdrawiam zarumieniona po uszy
    A.

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam, znam, i po cichu zazdroszczę tego wyczucia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow! dzięki za namiar, będę śledzić, bardzo mi 'kotbury' przypada do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie to wszystko jest ze sobą połączone! Ja bym chyba nie umiała! Mam problem, gdy tylkow domu pojawia się zbyt wiele rzeczy, z aranżacją. Zazdraszczam uprzejmie takiego talentu i wyczucia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Etam mi się takie doatki podobają ! i to bardzo :)

    OdpowiedzUsuń

Koniec i bomba, kto nie skomentuje, ten... niemiecka sałatka ziemniaczana!